Przejdź do treści
Sola Scriptura to bzdura
Wróć
Czymś co mnie w luterańskich liturgiach wkurza najbardziej to chyba afiszowanie...

Czymś co mnie w luterańskich liturgiach wkurza najbardziej to chyba afiszowanie...

Czymś co mnie w luterańskich liturgiach wkurza najbardziej to chyba afiszowanie się powiedzeniem “protestancka prostota”, by kanonizować każdą niedbałość i bylejakość. Z mojego doświadczenia wychodzi, że niedbałość i bylejakość liturgiczna jest problemem ekumenicznym, ale w protestantosferze próbuje się czasami robić z tego atut i chlubę, bo wiecie-rozumiecie “PROSTOTA”. I z protestanckiej prostoty mamy ekumeniczne prostactwo. Ksiądz Vilmosa Vajta (pierwszy szef wydziału teologicznego The Lutheran World Federation), w swojej książce “Die Theologie des Gottesdienstes bei Luther” (Teologia Służby Bożej u Lutra) pisze, że krytyka ceremonii “kościoła papieskiego” nie była krytyką ceremonii jako takich, ale przedłożenia ich nad karmienie zgromadzonej wspólnoty Słowem i Ciałem Chrystusowym.

Musimy też pamiętać co Reformatorzy krytykowali - msza rzymskokatolicka, którą obserwujemy teraz jest tworem nowym. To o czym pisze Vajta odnosi się to liturgii sprawowanych w czasach Lutra i, po trydenckim ujednoliceniu, aż do połowy ubiegłego wieku. Tradsi nie bez powodu zarzucają tzw nowej mszy, że jest sprotestantyzowana - choć dla nich to obelga, dla mnie dzieło Ducha Świętego (tak, radykalnie zmieniłem poglądy w tej materii). Rzymskokatolicki duchowny, do wspomnianych przemian, bardzo często miał przeświadczenie, że grzeszył gdy popełniał błędy w przebiegu liturgii. W książce Vajty jest wspomnienie, że Luter o swojej mszy prymicyjnej opowiadał jak o wydarzeniu traumatycznym - bał się że nagrzeszy i ściągnie na siebie Boży gniew za swoje przewinienia w tak świętej materii. Luter zestawia to z tym, że w czymś co dla uproszczenia nazwę mszą przedsoborową (i mam na myśli ostatni sobór watykański, nie zaś sobór z Trydentu), zgromadzony na miejscu zbór mógł nie istnieć. Jego reprezentantem był ministrant, ksiądz mógł odmówić wszystko po cichu, i było po mszy. Reformator nazywał to pogardliwie mszą po kątach - Winckelmesse 😂

Skandalem dla Reformatora było więc to, że grzechem obłożone było sprawowanie mszy niezgodnie z przepisami, podczas gdy zupełnie normalną rzeczą był brak kazania i Sakramentu dla zgromadzonego zboru. A to przecież “czynienie na pamiątkę”, “jedzenie” i “picie” są nakazami samego Boga! Wypełnianie rozkazu pańskiego powinno być więc pierwsze wobec rygorystycznych przepisów mszalnych - regulowane było nawet trzymanie palców w odpowiedni sposób. Reforma liturgii Lutra nie usunęła ceremonii, przeciwnie - w większości je zachowała i przetłumaczyła na niemiecki (łącznie z “przedsoborowymi” egzorcyzmami przy chrzcie - ale to na inną notatkę). Przełożyła jednak ich rolę na służebną wobec Słowa Bożego - zwiastowanego i spożywanego. Skoro Chrystus kazał brać i jeść - każdy na mszy powinien móc to zrobić. Skoro Chrystus kazał brać i pić - każdy na mszy powinien móc to zrobić. Skoro Chrystus kazał to czynić na jego pamiątkę - każda msza powinna być z jego Wieczerzą. Dlatego “Deutsche Messe” reformujące mszę w Wittenberdze miało komunię na każdym nabożeństwie. Dlatego luteranie tak gorąco trzymali się nakazu by pić krew Chrystusa. Dlatego ja nie lubię maczania opłatka w winie w niektórych naszych parafiach 😃


notka #297


Udzielanie kielicha z Krwią Pańską fot: oficjalna strona Evangelische Kirche in Deutschland


Udostępnij: