Obwoźną belą jedwabiu ochrzcił mój przyjaciel kardynała Burke - bardzo popularnego kardynała w kręgu rzymskokatolickich tradycjonalistów. Sam jeździłem na pontyfikalne msze trydenckie i byłem świadkiem dram o to jak to nasz krakowski duszpasterz nie chciał aby kardynał wystąpił w cappa magna. Jak pewnie zauważyliście, jestem luteraninem który lubi starokościelne szaty i zwyczaje liturgiczne. Bywa jednak nawet i dla mnie za dużo. I tak też mam na przykład z rozumieniem urzędu biskupa w niektórych tradycjach chrześcijańskich, choć już nie z tradycjami liturgicznymi nadania tego urzędu, insygniów i całej starokościelnej symboliki tego obrzędu.
Biskupem się bywa, a chrześcijaninem się jest.
Augustyn powiedział “dla was jestem biskupem, z wami jestem chrześcijaninem”. Nieodzownym elementem mojej drogi było rozstanie się z rozumieniem tego kim jest biskup, prezbiter i diakon. Biskup dla mnie teraz? Duszpasterz, symbol jedności, mediator w konfliktach, urzędnik i manager - żadne dodatkowe “dary” nadawane w dniu ordynacji czy powierzenia urzędu, żadna mana lejąca się z nieba przy nałożeniu rąk. Tak biskup, prezbiter, diakon, jak i ja, w tym samym chrzcie i w tej samej Ewangelii otrzymaliśmy kapłaństwo Chrystusowe i wezwanie do troski o współbraci w wierze zebranych w instytucjonalny kościół (Luter pięknie o tym powszechnym powołaniu pisze m.in. w “Do chrześcijańskiej szlachty narodu niemieckiego o poprawie stanów chrześcijańskich”).
Czasami zamiennie używam słowa “wysokokościelny” z “wysokoliturgiczny”, choć powiniem się bardziej pilnować. W The Church of England te terminy są raczej synonimami. W luteranizmie, który mnie przekonał, nie są. Jestem niskokościelny - instytucje kościelne są od porządku (wiadomo: Ordnung muss sein), a nie są lokalnymi instancjami Kościoła Niewidzialnego (bardzo, bardzo lubię to luterskie rozróżnienie na te dwa kościoły: widzialny i niewidzialny). Nadal jednak jestem wysokoliturgiczny - sztuka sakralna, szaty liturgiczne, muzyka, pokłony, kadzidło, cisza, świece itd, odgrywają w moim życiu duchowym bardzo ważną rolę. To czego nie mam w polskim luteranizmie, mam w swoim domu gdy się modlę. Moje zasłony pachną kadzidłem <3
Znikam na urlop do najdalej wysuniętego na zachód kraju, w którym działa kościół należący do anglikańsko-luterańskiej Komunii z Porvoo.
Lekturę dokumentu założycielskiego tej Komunii mam już za sobą, ale o tym po moim powrocie.
A w komentarzu załączam fragment wysokoliturgicznej liturgii eucharystycznej z Uppsala domkyrka
Swojemu proboszczowi przed konwersją powiedziałem, że konwertuję na luteranizm w Kościół Ewangelicko-Augsburski (Luterański) w Polsce, choć moje wysokoliturgiczne serce wzdycha do luterańskich “wysokich mszy” ze Szwecji 💛💙
Katedra w Uppsali
fot: oficjalna strona internetowa Svenska Kyrkan
