Filozofia religii na katolickim uniwersytecie zafundowała mi GIGANTYCZNY kryzys wiary. Dla młodego tradycjonalisty, który poszedł studiować filozofię na KATOLICKIEJ uczelni oczywistym było, że czystym rozumem można dowodzić istnienia Boga, oczywiscie tego w wersji tradycjonalistyczno katolickiej przedsoborowej.
Zamiast dowodzenia tradycjonalno-katoliczkiego Boga, skońćzylem studia jako niewierzący.
No może jakiś lekki zwolennik idei Absolutu.
Wiem, że poczytuje mnie moja wykładowczyni tego przedmiotu, na progu nowego roku i nowego sezonu notatkowego chcę Ci bardzo podziękować, że nauczyliście mnie krytycznego myślenia w odniesieniu do religii - własnej również.
Dlaczego kryzys? Bo Sobór Watykański I (ten od nieomylności papieża) postanowił przecież, że:
“Jeśli ktoś twierdzi, że jedynego, prawdziwego Boga, naszego Stwórcy i Pana, nie można poznać z całą pewnością na podstawie tego, co zostało stworzone, za pomocą naturalnego światła rozumu ludzkiego – niech będzie wyklęty.” Przysięga antymodernistyczna Piusa X również w podobnym tonie wypowiadała się o zdolnościach rozumu.
O ile mógłbym się zgodzić na jakąś argumentację (choć nie dowodzenie) za istnieniem “absolutu”, to już pojęcia “Stwórca” i “Pan” zakładają patrzenie na Absolut z wnętrza religi, a nie z pozycji ateistycznych.
Teraz zaś, po kilku latach poszukiwań, utratach wiary znajomych, moim powrocie wiary do mnie, z Listem do Rzymian układałem sobie swoje wyznanie wiary i eklezjologię przekraczającą konfesyjne granice.
Rzym jest mi domem rodzinnym, luteranizm nowym domem, ale dzięki temu blogowi znalazłem braci i siostry w Chrystusie w tradycjach prawosławnej, metodystycznej zielonoświątkowej, czy wspólnotach rzymskokatolickich, którymi jako trads kiedyś gardziłem - np. w neokatechumenacie.
W ostatniej notce w roku 2025 o wierze i niewierze pisałem Wam, że się z tym zmagam.
Ostatni czas milczących rekolekcji pozwolił mi trochę uporządkować swoje myśli.
To chyba najbardziej osobiste czym się z Wami do tej pory dzieliłem.
I dzielę się w komentarzu.
Tekst nie jest jeszcze dojrzały, raczej to krótki esej porekolekcyjny.
Może macie swoje komentarze i pytania to może pomożecie mi się dalej mierzyć z wiarą, wątpieniem i wybraniem.
Przypowieść o siewcy
Pieter Bruegel Starszy, XVI w.

https://docs.google.com/document/d/1P3bg6BQEJAZKF6MbUBH-mrt-lpiOjNaeLfYXrv6nBus/edit?usp=sharing