Świecka konfirmacja w operze, zaś zamiast kazania - przemówienie o wartościach humanistycznych. O coraz popularniejszej w Skandynawii formie konfirmacji dowiedziałem się od tamtejszych lokalsów.
I mam zagwozdkę.
Z jednej strony plusy: do kościelnych obrzędów przystępują ludzie wierzący, zaś pewne ryty przejścia sprawdziły się w wierzącym społeczeństwie na tyle, że i zeświecczone społeczeństwo chce je zachować.
Z drugiej minusy: im mniej dzieci, młodzieży i dorosłych słuchających Słowa Bożego, tym mniej tych, z którymi możemy podzielić się radością życia z Bogiem.
Przecież skoro Pan może z kamieni wzbudzić sobie lud wierny (Mateusza 3,9), dlaczego więc miałby nie rozpalać miłością do siebie ludzi tzw. letnich w wierze czy wychowujących i dorastających w takich rodzinach?
Augustyn nazywa Kościół ciałem przemieszanym - corpus permixtum.
Są w nim więc święci, grzeszni, bezbożnicy, hipokryci, pokutujący, gorejący miłością do Pana, są obojętni i są letni. Kościół, podobnie więc jak i Luter powie o człowieku, jest święty i grzeszny jednocześnie.
To z Boga, nie z nas jest jego świętość, zaś jego grzech jest konsekwencją naszej ludzkiej grzeszności.
Pierwsi luteranie konfirmację odrzucili, rozumianą po średniowiecznemu jako bierzmowanie. Dla ewangelików Chrzest Święty był kompletny i pełny, nie wymagał żadnego smarowania olejami by otrzymać dodatkowe dary Ducha Świętego - nie było o tym nic w Biblii, nie wiązały się z tym obrzędem żadne obietnice zbawienia. Reformatorzy wyszli więc z postulatem, że nie można istnienia sakramentu bierzmowania uznawać za prawdę objawioną. Luter o bierzmowaniu miał złe zdanie - umniejszało ono rolę chrztu, twierdził nawet, że “papiści” wprowadzili go po to, by ich biskupi mieli co robić, ale że to jedynie małpia zabawa (Affenspiel). W 1529 Luter wydaje Mały Katechizm i to z niego młodzież ewangelicka ma być nauczana.
Pierwszą konfirmację odnajdziemy w porządku kościelnym z Ziegenhain z 1539, w Hesji. Nie był to porządek luterański ani reformowany (~kalwiński). Był buceriański - jego autorem był ks. Marcin Bucer.
Tu mamy już mowę o nałożeniu rąk.
W kościołach luterańskich stopniowo zaczął się pojawiać zwyczaj egzaminowania młodzieży kończącej katechezę, by dopuścić ich do Stołu Pańskiego, nie był to jednak obrzęd kościelny, a raczej edukacyjny.
Można więc powiedzieć, że luterańska konfirmacja to także tradycyjnie pierwsza komunia :D
Osobisty, duchowy i kościelny wymiar konfirmacja otrzymuje na przełomie XVII i XVIII wieku, w wyniku rozwoju pietyzmu. To wtedy pojawia się ona w luterańskiej Skandynawii i stopniowo staje się obowiązkiem każdego młodego człowieka - bez konfirmacji nie można było zostać np. urzędnikiem, wziąć ślubu czy… świadczyć w sądzie!
A gdzie człowiek - tam grzech.
Norweski kolega z pracy narzekał, że musi wydać dużo pieniędzy na prezent, bo jego chrześnica ma konfirmację. A ten konsumpcjonizm to chyba problem ekumeniczny - u luteran konfirmacyjny, u rzymskich katolików pierwszokomunijny.
W komentarzu załączam film z konfirmacji, którego tłem jest szwedzka pieśń eucharystyczna.
Konfirmacja w Alvdal,
Den norske kyrke, 1955
Domena publiczna

Boże, nasz rozwiązany język Tobie swoją ofiarę niesie;
Po trzykroć święty śpiewamy z zastępem aniołów,
Pełne stało się niebo Twojej chwały,
daleko sięga wokół ziemi Twoje miłosierdzie.
Ze wszystkimi serafinami wzywamy Twoje imię i w proch padamy.
Chryste, Ty który zstępujesz do wiernych
i ku zbawieniu poświęcasz każdą duszę, która prosi,
Ty, który zapraszasz nas, byśmy darmo spożywali chleb życia,
Ciebie pokornie wielbimy za Twoją gorzką śmierć.
Racz sam nas oczyścić i Twój lud zjednoczyć, Jezu, Ty jedyny.
Gdy przyjdziesz ponownie na Twój wielki sąd
i przed siebie każesz wezwać złego i pobożnego,
racz nas wprowadzić do Twojej sali wieczerzy
i uczynić nas błogosławionymi wśród liczby zbawionych.
Tobie, nasz Panie drogi, podzięka i pochwała, i chwała.