Przejdź do treści
Sola Scriptura To Bzdura
Wróć
Bałwochwalstwem (Abgötterei) dla Lutra była ówczesna zachodnia msza. Mocne? Ano...

Bałwochwalstwem (Abgötterei) dla Lutra była ówczesna zachodnia msza. Mocne? Ano...

Bałwochwalstwem (Abgötterei) dla Lutra była ówczesna zachodnia msza.

Mocne?

Ano mocne!

Trochę mnie ten język bawi, trochę denerwuje, wolałbym ładne Melanchtonowskie uporządkowanie (jak w Wyznaniu Augsburskim). Trafił mi się jednak na warsztat wulgarno-fekalny Reformator…

Ksiądz Vilmos Vajta, o którym wspominałem wczoraj, relacjonuje, że Lutrowi chodzi o konkretne rozumienie i traktowanie mszy, nie o chrześcijańskie zgromadzenie per se (wszak słowo msza pochodzi od “ite, missa est” - “idźcie, zgromadzenie dokonane”, padającego pod koniec liturgii). Jak pisze współpracownik Lutra - Filip Melanchthon w Wyznaniu Augsburskim (od niego pochodzi nazwa Kościół Ewangelicko-Augsburski (Luterański) w Polsce) “my mszy nie znosimy, lecz ją z religijną czcią zatrzymujemy i jej bronimy”.

Owa obrona mszy, to obrona przed bałwochwalstwem. Ale jak rozumianym?

Ano jako dobry uczynek, który możemy Bogu złożyć, żeby go przekonać do zrobienia czegoś lub wypuszczenia z czyśćca jakiejś duszy.

W kolejnym rozdziale czytanej książki (“Die Theologie des Gottesdienstes bei Luther”) Vajta pisze, że tym bałwochwalstwem jest przedstawienie boga jako boga żądnego ofiar (mszy) by go do czegoś przekonać. Taki bóg nie jest Bogiem, lecz bożkiem. To nie jest Bóg objawiony w Chrystusie Jezusie.

Dla Lutra Bóg ukryty, objawia się na krzyżu - tam ma miejsce jedyna i ostateczna ofiara, która pojednała nas z Bogiem. I to tylko temu Bogu należy składać ofiary uwielbienia i dziękczynienia, nie zaś ofiary przebłagania.

Inny teolog, prawosławno-luterański teolog (konwertował z luteranizmu na prawosławie) Jaroslav Pelikan początku psucia się rozumienia mszy upatruje w Grzegorzu Wielkim (przełom VI i VII w. po Chrystusie).

Jak Pelikan pisze w “Tradycja chrześcijańska. Historia rozwoju doktryny” (dziękuję obserwującemu teologowi za polecenie) to za Grzegorza rozpoczęło się to wszystko na co luteranie kręcą nosem:

poszerzanie kompetencji Rzymu, msze prywatne i wykorzystywanie ich do wyciągania dusz z czyśćca. To Grzegorzowi rzymski katolicyzm zawdzięcza gregorianki - 30 sprawowanych po sobie mszy świętych w intencji jakiejś duszy, aby jeszcze szybciej wyszła z czyśćca.

Luterańska reforma liturgiczna miała na celu postawienie w centrum ukrzyżowanego Boga miłosiernego. Boga, który w swoim Słowie - słuchalnym i jadalnym, daje sam siebie.

Za darmo.

Z łaski.


Drodzy obserwujący! Wraz z księdzem Sebastianem Madejskim (Uczciwie przed Bogiem) za równiutki miesiąc organizujemy trzecią edycję ewangelickich dni modlitwy liturgicznej. Będzie dużo śpiewania liturgii godzin, odwiedziny w nieznanych rejonach Śpiewnika Ewangelickiego, codzienna ewangelicka msza, wspólne posiłki i rozmowy o klasycznej duchowości chrześcijańskiej. Ach! Jest też i piękny park do spacerowania i modernistyczna kaplica do naszej dyspozycji.

Zaproszenie jest ekumenicznie otwarte - mnie na rekolekcjach indywidualnych gościli kilkukrotnie jezuici i bardzo sobie cenię to, że można się jednocześnie różnić i karmić wzajemnie.

Na zachętę wrzucam chorał Lutra “Wir glauben all an einen Gott”, które w Śpiewniku Ewangelickim znajdziecie pod numerem 357 “Wierzymy, że jedyny Bóg”.

Jest to śpiewane wyznanie wiary - luterańskie msze były śpiewane w całości, z wyjątkiem kazania.

./image.jpg



Udostępnij:

Poprzedni wpis
Świecka konfirmacja w operze, zaś zamiast kazania - przemówienie o wartościach...
Następny wpis
“Czy dzisiaj ktoś chciałby do Stołu Pańskiego przystąpić?” - to pytanie...