Przejdź do treści
Sola Scriptura To Bzdura
Wróć
Homo incurvatus to nie nowy gatunek człowieka. To człowiek. Człowiek rozumny -...

Homo incurvatus to nie nowy gatunek człowieka. To człowiek. Człowiek rozumny -...

Homo incurvatus to nie nowy gatunek człowieka. To człowiek. Człowiek rozumny - homo sapiens. Ale jednocześnie człowiek pokręcony w sobie (łac. incurvatus in se).

Termin pojawił się u Augustyna z Hippony i pewnie przez augustyńskie korzenie augustiańskiego zakonu dostał się do teologii Marcina Lutra.

(Wtręt antyfundamentalistyczny: oryginalna ewangelicka Sola Scriptura NIE oznacza odrzucenia tradycji i spuścizny Ojców Kościoła).

Ludzka natura w myśli Reformatora jest skupiona na sobie do tego stopnia, że nawet Boga chcielibyśmy używać do swoich celów. W swoim komentarzu do Rzymian pisze on:

„Nasza natura, przez skażenie grzechem pierworodnym, jest tak głęboko zakrzywiona w sobie samej, że nie tylko nagina ku sobie najlepsze dary Boże i nimi się rozkoszuje (co wyraźnie widać u ludzi szukających usprawiedliwienia z uczynków oraz u hipokrytów), a wręcz posługuje się samym Bogiem, aby te dary osiągnąć, ale na dodatek nie zdaje sobie sprawy, że w tak niegodziwy, przewrotny i zepsuty sposób szuka wszystkiego – nawet Boga – wyłącznie dla samej siebie”.

Owa dowsobna kurwatura człowieka jest efektem pierwszego grzechu, skazy, którą wszyscy ludzie współdzielimy. W rzymskokatolickiej teologii sama skłonność do zła (łac. concupiscentia) nie jest złem. Dopiero czyn z niej wynikający jest grzechem. U nas jest inaczej - konkupiscencja jest grzechem i czyn jest grzechem. Rozkminy i różnice teoretyczne sobie daruję, bo jak zaraz (mam nadzieję) posłuchacie, da się z romkatem kopii o to nie kruszyć. Dla mnie ważne, w mojej własnej drodze poszukiwań, różnica była bardzo ważna. Od dziecka, w małej wiejskiej rzymskokatolickiej parafii, byłem uczony czego nie wolno robić. Lista grzechów przed spowiedzią do przeczytania i odhaczania to była podstawa mojej dziecięco-nastoletniej-młodzieńczej “formacji” rzymskokatolickiej.

To jest patologia życia duchowego! Dopiero na studiach znalazłem spowiednika, który wybijał mi z głowy, by na konkretnych grzechach się nie skupiać, a patrzyć na siebie jako na całego człowieka - grzeszącego, wstającego i nawracającego się. I wiecie co? Ciężko było. Ja byłem tradsem, a on posoborowcem. On nie był po prostu kazuistą, był towarzyszem duchowym.

Dlatego to luterańskie uznanie samej skłonności za grzech mnie przekonuje nie teoretycznie, ale duszpastersko, bo zdejmuje ze mnie myślenie o swojej grzeszności jako o liście grzechów. Porównuję sobie to nawet do grzybni - żyje sobie gdzieś we mnie (konkupiscencja), czasami wydając owocniki (czyny).

To będzie we mnie i żyło we mnie, dopóki Panu życia i śmierci nie spodoba się po raz ostatni zamknąć moich oczu. To nie zniknie po spowiedzi, nie zniknie po Komunii, nie zniknie choćbym na jałmużnę rozdał cały swój majątek.

Ale przychodzi Chrystus. I cale życie odkręca z tego skręcenia siebie ku sobie: chrztem, komunią, spowiedzią, modlitwą, czynami miłosierdzia, pracą zawodową, towarzyszeniem znajomym w trudnych chwilach…

Jestem więc “simul justus et peccator” - jednocześnie święty i grzeszny.


Więcej o rozumieniu grzechu, o działaniu łaski, o rozłożeniu akcentów w romkacie i w luterstwie. I o tym kto był spowiednikiem Lutra. I o tym co się stało z naszą spowiedzią. I o tym co się stało z naszą liturgią. I o wielu wielu więcej rzeczach usłyszycie w najnowszym odcinku Teologii z Katowic. Gościem ks. Strzelczyka jest niezawodny Jerzy Sojka - polski członek rady Światowej Federacji Luterańskiej. Rozmowę zamieszczam poniżej. I raz jeszcze gorąco polecam.


Spowiadający (egzekwujący władzę kluczy) ks. Bugenhagen

Detal z Ołtarza Reformacyjnego w Wittenberdze

Lucas Cranach Starszy, XVI w.

./img.png



Udostępnij:

Poprzedni wpis
Co mają wspólnego (PRAWDZIWI!!!1111ONEONEONE) RZYMSCY KATOLICY I Żydzi z kart...
Następny wpis
Zakopany pod progiem kościoła obraz Matki Bożej znacząco ułatwia po nim...