Zakopany pod progiem kościoła obraz Matki Bożej znacząco ułatwia po nim stąpanie heretyckimi stopami.
W takie fake-newsy wierzyli napływowi do Mazur rzymscy katolicy po drugiej wojnie światowej. I taką anegdotą śmieszno-straszną opowieścią rozpoczyna się wspaniały wykład prof. Kaliny Wojciechowskiej o luterańskim patrzeniu na Bogarodzicę, którym chcę się dziś - w święto Nawiedzenia Panny Marii (tak tak, jeżeli właśnie w głowie słyszycie Magnificat Bacha, to jest to dobry soundtrack :D )
Na przykład dowiecie się trochę o podejściu luteran do wiecznego dziewictwa Panny Marii. Teraz sprawdziłem na przykładzie USA, że jest takie samo u ultra konserwatywnych luteran z Synodu Wisconsin, bardzo konserwatywnych z Synodu Missouri, jak i głównonurtowych z największego amerykańskiego kościoła luterańskiego.
Przykład jest ciekawy, ponieważ w naszych Księgach Wyznaniowych “semper virgo” (zawsze dziewica) jest zawarte wprost. Wspomniane kościoły traktują jednak ten ustęp jako “pobożną opinię”, jako użycie ówczesnego języka teologicznego do obrony bóstwa Chrystusa, a nie anatomii Obdarzonej Łaską. A ciekawy jest dlatego, że dobrze ilustruje oryginalne ewangelickie, a nie fundamentalistyczne, rozumienie “Sola Scriptura” - traktowania tylko Pisma jako normy normującej wiarę kościoła.
I wiecie co? Profesor Wojciechowska przekonała mnie do wiary w rzeczoną pobożną opinię, ale po lutersku, z perspektywy chrystocentrycznej - jako pieczęci Boga nie na anatomii Bogarodzicy, ale na podkreśleniu wyjątkowości i niepodważalnej bogoczłowieczości Chrystusa.
Teolożka mówi:
Jego Maria (Lutra - przypis SSTB) […] jest taką figurą bardzo głęboko teologiczną, ale usytuowaną wewnątrz chrystologii, wewnątrz tego ścisłego SOLUS CHRISTUS, które jest właściwie podstawową zasadą reformacyjną.
Luteranie w swej większości i różnorodności nie zabraniają jednak swoim wiernym wiary w to, że Józef z Marią po narodzinach Chrystusa “poznawali się”. Pismo jest zbyt skąpe w informacje na ten temat, by luteranin mógł utrzymywać, że to najprawdziwsza prawda.
Jak byłem tradsem, to popularne było powiedzenie “Per Mariam ad Jesum” (przez Marię do Jezusa).
Jak jestem ewangelikiem, to patrząc na pokorę Służebnicy Pańskiej, odwracam to sformułowanie:
Per Jesum ad Mariam!
Wnętrze Kościoła Mariackiego
Parafia Ewangelicko-Augsburska w Legnicy
Fot: White Mad
