“Przed śmiercią odmówił katolickiej spowiedzi, zapewniając zebranych, że jest spokojny o swoje zbawienie z łaski Boga.”
To fragment historii luterańskiego męczennika Caspara Taubera z ostatniego numeru Tygodnik Powszechny (link w pierwszym komentarzu).
W tym roku wypada 500 lat od jego śmierci, a w rocznicowych jej obchodach wziął udział katolicki arcybiskup Wiednia - Kardynał Schönborn.
Słowa Taubera bardzo dobrze ilustrują nacisk luterańskiej teologii na zbawienie z łaski. Nie zbawiają ludzkie rytuały, przynależność do tej czy innej instytucji. Nie zbawiają nasze wysiłki i starania. Zbawia Pan swoją łaską.
Ewangelia przychodzi z pociechą sumieniom zatroskanym o to czy staną po owej “parte dextra” (łac. prawej stronie, fragment średniowiecznej sekwencji żałobnej Dies Irae), gdy nadejdzie Pan.
Chrześcijanin może być więc pewien, że jego wiara w Jezusa Chrystusa daje życie wieczne.
Bo obietnice Pana nie zawodzą.
Bardziej osobiście:
Spokój Taubera przed śmiercią we mnie zarezonował. Bardzo mocno.
W trakcie moich duchowych zmagań zadawałem setki pytań pewnemu teologowi luterańskiemu (jeżeli to czytasz - dziękuję za cierpliwość i profesjonalizm). Troska o zbawienie własne, o pewność tego czy będę żył-gdy-umrę ustała, gdy na moje pytanie zadane owemu teologowi:
“Czy Luteranizm wyznaje powszechne zbawienie wszystkich wierzących w odkupieńcze działanie Jezusa?”
otrzymałem w odpowiedzi trzy litery:
“Tak”
Sąd Ostateczny
Hans Memling, XV w.
Obraz stanowi część tryptyku, który znajduje się w gdańskim Kościele Mariackim. Do czasu przejęcia świątyni przez katolików po 400 latach jej luterańskiego dziedzictwa, był to drugi co do wielkości kościół luterański na świecie.
