Ateista komponujący Requiem (mszę żałobną) to propozycja warta wysłuchania.
Kilkukrotnego <3
Choć Brahms był ochrzczony i konfirmowany w kościele luterańskim to inny kompozytor tamtych czasów Antonín Dvořák (ponoć pobożny katolik) napisał o Brahmsie: “Taki człowiek, taka piękna dusza - a w nic nie wierzy! On w nic nie wierzy!”.
Gdy “Niemieckie Requiem” Brahmsa miało być wykonane w katedrze w Bremie, tamtejszy organista i dyrygent sugerował, by do dzieła dodać wątki odkupieńcze, nawiązanie do zbawczej śmierci Chrystusa.
Kompozytor odmówił.
Brahms twierdził, że jego “Niemieckie Requiem” jest requiem humanistycznym, utworem dla całej ludzkości. Niemieckość w nazwie miała być jedynie nawiązaniem do języka, nie narodowości.
Dyrygent jednak nie odpuścił i na wykonaniu “Niemieckiego Requiem” w ewangelicko-luterańskiej katedrze Świetego Piotra w Bremie samowolnie dodał arię “I know that my Redeemer liveth” z innego dzieła - Händelowego “Mesjasza” (ten barokowy kompozytor uchodził za wierzącego luteranina, choć końcówkę życia spędził na angielskim dworze).
Biblia Lutra posłużyła Brahmsowi za teksty wykorzystane w utworze. Autor otwiera swoje monumentalne dzieło fragmentem Ewangelii Mateusza “Błogosławieni, którzy się smucą, albowiem oni będą pocieszeni”, kładąc przez to nacisk na żałobę i pociechę tych co zostali, a nie na zmarłym - to jest akurat bardzo “ogólnoprotestanckie” :)
Początek listopada oraz moja ostatnia wizyta w Filharmonia Krakowska zainspirowały mnie to podzielenia się moim ulubionym fragmentem tego dzieła (usłyszenie tego na żywo wbiło mnie w fotel):
Gdyż wszelkie ciało jest jak trawa, a wszelka chwała jego jak kwiat trawy. Uschła trawa, i kwiat opadł [1P 1, 24]
link ze znacznikiem czasu w pierwszym komentarzu
Co do ateizmu i wiary: zdaję sobie sprawę z używania roboczych przybliżeń i uogólnień, bo (nie)wiara jednostki jest zawsze swego rodzaju intymną tajemnicą duszy.
Serca ludzkie zna tylko Pan.
Sklepienie ewangelicko-luterańskiej katedry Świętego Piotra w Bremie
