Wchodził Niemcem, wychodził Polakiem.
Tak pół żartem - pół serio można opisać to, co działo się czasami na Uniwersytecie w Dorpacie (obecnie University of Tartu w Estonii).
Bardzo długo było to jedyne miejsce, gdzie ewangelicy z terytoriów zaboru rosyjskiego mogli studiować teologię.
To na tym uniwersytecie powstała również najstarsza polska korporacja akademicka - Konwent Polonia. Zdarzało się ewangelikom pochodzenia niemieckiego przyjmować tożsamość Polską i krzewić ją w zborach działaniami religijnymi i społecznymi.
Ewangelicy z wyboru (tj, osoby po konwersji do kościołów ewangelickich) to obecnie temat zauważany zdecydowanie częściej, niż Polacy z wyboru. A dwudziestolecie międzywojenne znało takich wielu.
Z racji wspomnienia Świętego Marcina (którego imieniem nazwany jest kościół Parafia Ewangelicko-Augsburska w Krakowie), chciałbym przedstawić księdza Leopolda Marcina Otto. Jego pochodzenie sięga jeszcze czasów saskich w Warszawie, zaś sam ksiądz Otto w swojej posłudze duszpasterskiej (m. in. w Parafia Ewangelicko-Augsburska Świętej Trójcy w Warszawie) zabiegał o zachowanie polskiej tożsamości ówczesnego Kościoła Ewangelicko-Augsburskiego (jednego z kilku ewangelickich kościołów w przedwojennej Polsce). Ksiądz Otto był również tłumaczem kilku pieśni, które znajdują się w Śpiewniku Ewangelickim.
W pierwszym komentarzu załączam krótki film o tym duchownym.
Drobna uwaga:
sprawa narodowo-religijna nie jest li tylko czarno-biała.
Zdarzały się również takie sytuacje, że Polak z wyboru stawał się “świętszy od papieża” w swoich relacjach wobec mniejszości, z których się wywodził. Relacje narodowo-polityczno-religijne II RP są skomplikowane i trzeba pamiętać, by nie nakładać obecnych kalek na Dwudziestolecie.
Trzeba pamietać również, że pojęcie nowożytnego narodu rodzi się na przełomie XVIII i XIX wieku i nie był to proces ani jednolity ani jednostajny.
Pomnik na grobie księdza Leopolda Otto
Warszawa
