Zlewnia do konsekrowanego wina, piec, żołądek, tabernakulum, kanał - to chyba większość ze sposobów w które luterańska tradycja radzi sobie z pozostałościami po Wieczerzy Pańskiej.
O ile zdecydowana większość kościołów luterańskich wierzy, że w Komunii jemy i pijemy Ciało i Krew Jezusa, to wiara w to co po nabożeństwie oraz co zrobić z konsekrowanymi darami jest przedmiotem refleksji teologicznej i refleksji sumienia poszczególnych wspólnot.
Luter pytany o to co robić z konsekrowanymi darami po mszy, odpowiedział, by zjadać wszystko, aby uniknąć niepotrzebnego rozmyślania o tajemnicy bożej obecności w Eucharystii.
Praktyka liturgiczna rozwinęła się w wielu kierunkach:
-
konsekrowanie tylko takiej ilości opłatków, ile będzie spożytych
-
zjadanie i wypijanie pozostałości po mszy
-
zlewanie wina do specjalnej zlewni odprowadzającej je głęboko do ziemi
-
palenie pozostałych opłatków
-
przechowywanie w tabernakulum (mniejszość i rzadkie)
-
odłożenie i ponowne konsekrowanie na kolejnym nabożeństwie
-
wylewanie wina do zwykłego zlewu 💔
Najbliższe praktyce rzymskiej jest oczywiście tabernakulum, choć i to niekoniecznie :)
Po ostatnim Soborze rzymskokatolickim, podkreślono wspólnotowy wymiar Eucharystii i zachęcano by (w miarę możliwości) wierni zgromadzeni na nabożeństwie otrzymywali dary konsekrowane na nabożeństwie w którym uczestniczyli - dość luterskie podejście <3
Rzymskokatolicka tradycja również zna zlewnie :) Konsekrowany opłatek, który spadł na ziemię umieszcza się w naczyniu nazywanym vasculum i po rozpuszczeniu się opłatka, zlewało się go do specjalnej zlewni, wkopanej głęboko do ziemii.
Gdy któryś kościół opowiedział się po stronie Reformacji, luteranie używani rozwiązań, które były obecne już w miejscowej tradycji.
Więcej o luterańskim rozumieniu Eucharystii, porozumieniu z kalwinistami, dialogu ekumenicznym z Kościołem Rzymskokatolickim opowiada prof. Jerzy Sojka w najnowszym odcinku podkastu Rozmowy Stołowe.
Jak dla mnie, wysłuchanie tego odcinka to must-have!
Link w komentarzu
Bardziej od siebie:
Dla niektórych owa luterańska różnorodność jest przekleństwem, dla drugich błogosławieństwem, a dla mnie lekcją pokory, by o swoich poglądach mówić, a nie je innym narzucać. Odejście
od “zawsze tak było, po co się zastanawiać nad tym”
do “uważam, że powinniśmy robić w ten sposób, z powodów takich a takich” w mojej osobistej Reformacji pozwala mi lepiej przemyśleć swoje rozumienie wielu kwestii.
Może to kwestia mojego rzymskokatolickiego doświadczenia, może kwestia filozofii religii Mircea Eliadego, ale wierzę, że w normalnej sytuacji to co poświęcone do kultu religijnego, jest “inne”, może nie tyle ontologicznie, co praktycznie. I to z pożytkiem dla mojej wiary jest traktowanie konsekrowanego chleba i wina pozostałego po mszy w inny sposób, niż resztek zwykłego wina i zwykłego chleba. Bez rozstrzygania więc czym są konsekrowane dary po mszy, z bólem serca czytam o tym, że niektóre ze wspólnot ewangelickich pozostałości wina i z czyszczenia naczyń komunijnych wylewają do kanalizacji 🙁
Choć gdzieś serce podpowiada mi, że Eucharystia nie przestaje nią być po skończonym nabożeństwie.
Mój znajomy ksiądz rzymskokatolicki opowiadał mi, że w rzymskokatolickich kościołach w USA też spotkał się z praktyką zlewania resztek do zwykłego zlewu, lub mycia naczyń liturgicznych w zmywarce. Ten rodzaj ekumenizmu nie jest moim ulubionym 😅
Ewangelicka Msza w kościele św. Tomasza w Berlinie (kościół unijny)
