Marcin Luter przykuł moją uwagę na samym początku zwiedzania Pałacu Inkwizytora na Malcie.
Jako, że Malta stanowiła ważny punkt na ówczesnej handlowej mapie świata, niedługo po rozpoczęciu Reformacji, heretyckie (tj. reformatorskie) idee dotarły na wyspę, której właścicielami był katolicki Zakon Rycerzy Szpitalników.
Jako, że część zakonników i szlachty zaczęła sprzyjać Reformacji, należało przedsięwziąć nadzwyczajne środki - inkwizycyjne.
Na Maltę wysłano więc inkwizytora z Rzymu, by zorganizować tu jeden z “zamiejscowych” wydziałów Rzymskiej Inkwizycji.
Inkwizycja Rzymska, od tej średniowiecznej i np. hiszpańskiej różniła się tym, że była scentralizowana (ach! jakież to rzymskie). Procedury przesłuchań, “materiały szkoleniowe” i organizacja były więc wspólne i scentralizowane.
Tropiono herezje, konwersje na islam, zakazane książki no i oczywiście czary. Przed święty ów trybunał na zeznania wzywany był sam Mistrz Caravaggio.
Czasy inkwizycji na Malcie zakończyło dopiero panowanie Francuzów pod koniec XVIII wieku.
Chichot historii sprawił, że Malta weszła później w skład korony brytyjskiej (również heretyckiej) i w maltańskiej stolicy stanęła anglikańska katedra Świętego Pawła.
Zdjęcie z filmu na początku wystawy w Pałacu Inkwizytora na Malcie
