Wierzymy w jednego Boga - to moja preferowana forma tłumaczenia Symbolu Nicejskiego, który w tym roku obchodzi swoje 1700-lecie.
Cieszę się, że w tej wersji mogłem złożyć to wyznanie wiary wraz z chrześcijanami tradycji anglikańskiej podczas ich niedzielnego nabożeństwa.
Sam rozważałem konwersję na anglikanizm, stąd też ta tradycja jest mi ciągle i bardzo bliska.
Historia ich liturgii i teologii jest burzliwa i niejednorodna. Anglikanizm to bardzo obszerny dom, w którym są skrzydła i bardziej “katolickie” i bardziej “protestanckie”.
Na początku XIX wieku w Kościele Anglii narodził się ruch oksfordzki, podkreślający bardziej swoje katolickie korzenie. Nastąpiły zmiany w m.in. w liturgii i szatach liturgicznych.
Co mnie najbardziej zaskoczyło w liturgii nabożeństwa, w którym brałem udział, to to jak ta liturgia przypomina posoborowy porządek mszy katolickiej. Przy ekumenicznej herbacie opowiedziano mi o tym, że ich liturgię około 40 lat temu upodobniono do nowej katolickiej liturgii właśnie (nie dopytałem jednak czy tylko w tym zborze czy w całym Kościele Anglii).
Dwa kolejne zaskoczenia to wykorzystanie modlitwy “orate fratres”, która podkreśla ofiarniczy charakter nabożeństwa i komunia udzielana z tabernakulum. O ile teologia luterańska obecnie gotowa jest przystać na mówienie o uobecnieniu Ofiary Chrystusa na ołtarzu, o tyle Komunia udzielana z uprzednio konsekrowanych opłatków przechowywanych w tabernakulum, zamiast tych konsekrowanych podczas aktualnego nabożeństwa to było już trochę zbyt wiele dla mojej luterskiej wrażliwości.
Porządek niedzielnej mszy anglikańskiej z kościoła Świętego Pawła na Malcie
