Kompromitacja kościołów instytucjonalnych i obrzydliwy antysemityzm Lutra to był kolejny problem, który stanął na mojej drodze religijnych poszukiwań nowego duchowego domu.
Ostatecznie pomogła mi desakralizacja instytucji i traktowanie ich bardzo, hmm, niskokościelnie - jako jednostek organizacyjnych i administracyjnych, wszak kościół to nie Kościół. Antysemityzm, wstyd się przyznać do takiego “ekumenizmu”, przekraczał w historii kościołów konfesyjne granice.
Dzisiejsza ewangelicka liturgia (wg porządku Evangelische Michaelsbruderschaft) wspomina ofiary narodowego socjalizmu. Tak jutrznia, jak i seksta nie zawierały hymnu pochwalnego, składały się z tekstów Pisma Świętego, antyfon i responsoriów.
I jestem przekonany, że ewangelikiem bym nie został, gdyby luteranizm Lutra tłumaczył i usprawiedliwiał. Przyznanie się do błędów, które instytucje popełniły, nie zmieniło mojego patrzenia na nie na sposób bardziej “wysokokościelny”, sprawiło jednak, że mogłem podjąć decyzję o formalnej przynależności,
Dziś mija 80 lat od momentu wyzwolenia największego niemieckiego obozu koncentracyjnego Auschwitz-Birkenau.
Zostawię więc tu wiersz pochowanego na luterańskim cmentarzu w Karpaczu Różewicza. Trafiłem nań przez przypadek, ot niewinny “Warkoczyk”, a pozbierać długo się nie mogłem…
“Warkoczyk”, Tadeusz Różewicz
Kiedy już wszystkie kobiety
z transportu ogolono
czterech robotników miotłami
zrobionymi z lipy zamiatało
i gromadziło włosy
Pod czystymi szybami
leżą sztywne włosy uduszonych
w komorach gazowych
w tych włosach są szpilki
i kościane grzebienie
Nie prześwietla ich światło
nie rozdziela wiatr
nie dotyka ich dłoń
ani deszcz ani usta
W wielkich skrzyniach
kłębią się suche włosy
uduszonych
i szary warkoczyk
mysi ogonek ze wstążeczką
za który pociągają w szkole
niegrzeczni chłopcy
