“Wszelki spór o poszczególne [cudowne] zdarzenia, czy zasługują na taką nazwę [cudu], budzi we mnie bolesne zdumienie jak ubogi i żałosny jest religijny zmysł którzy go prowadzą” - tyle Schleiermacher.
Ten urodzony we Wroclaw [Wroclove] teolog i filozof pojawił się na mojej drodze poszukiwań na “Filozofii religii” podczas moich studiów filozoficznych. Byłem wtedy na innym etapie intelektualnym i duchowym - byłem przekonany, że to co “obiektywne”, “rzecz sama w sobie”, “istota” jest nam dostępne i podawane przez święty Urząd Nauczycielski Kościoła (rzymskiego oczywiście, w osobie papieża i wcześniejszych soborów). Tak Kant, jak i Schleiermacher nie zrobili na mnie wtedy większego wrażenia - po co rozmyślać na takie tematy, skoro Magisterium papieskie “mówi jak jest”. Być może na tamtym etapie tego potrzebowałem i Pan wiódł mnie takimi drogami do Siebie.
Schleiermacher z jego zwrotem ku doświadczeniu religijnemu, jednostkowemu, subiektywnemu, a zarazem istniejącemu obiektywnie, pomagał mi przestać dociekać które cuda, objawienia, teoria realnej obecności eucharystycznej, ilość sakramentów, ciągłość sukcesji apostolskiej, kanon Pisma są “obiektywnie prawdziwe”, a zwrócić się ku własnej wierze i odpowiedzi na pytanie “czy wierzysz w to” zamiast pytania “czy to jest obiektywnie prawdziwe”.
Cytat z początku notki pokazuje jak sprotestantyzował mi się obraz świętych - zamiast orzekać czy są już przed majestatem Boga (duszą, bo ciałem w wielu relikwiarzach), należy patrzeć na nich jak na przodowników wiary, świadków Chrystusa, wzory do naśladowania, a ich ułomności obserwować równie bacznie i naśladowania unikać.
Spór o to czy cud był rzeczywiście cudem, co otwierało w Watykanie drogę do ogłoszenia świętym, budził we mnie iście schleiermacherowską postawę oburzenia na rzymską pychę orzekania o tak intymnej relacji Boga ze światem i z ludzką duszą…
Schleiermacher to teolog na dziś, na kryzys instytucji kościelnych, bo uczy jak wierzyć, gdy religijność temu nie sprzyja.
Link do odcinka Rozmowy Stołowe poświęconych temu myślicielowi w pierwszym komentarzu.
Opuszczony kościół świętego Szczepana
Caen, Francja
