Konwersja to nie rozłam, to dalej jedność. To nie zdrada dotychczasowego kościoła, ani prozelityzm nowego. W mojej optyce to raczej odpowiedź na pragnienie Chrystusa, którego spotyka się w innej wspólnocie. I instytucjonalny, pełen kurtuazji, ekumenizm powinien być otwarty na to, że wierni poszukują Pana nie zawsze tam i tak jak się nam podoba. Dla mnie konwersje, w każdym kierunku, są wyrazem tęsknoty za Bogiem i poszukiwania Go, co dla mnie - chrześcijanina, zawsze jest radośniejszym wydarzeniem, niż wiary utrata.
Trzy źródła tej refleksji mógłbym wskazać i polecić:
Tekst na
-
ekumenizm.pl “Nie ma ognia. Ekumenicznego.”
-
Debata kobiet w Tygodniu Modlitw o Jedność Chrześcijan
-
Rozmowa starokatolickiego bpa. Tomasza Puchalskiego z Reportaż z wycinków świata - Monika Białkowska
(linki w komentarzu)
A także obserwowanie kapłanów polskokatolickich przyjmujących Ciało i Krew Pańską na mszy mariawickiej, ramię w ramię z ewangelikami. W tym kontekście uderzyły mnie słowa teolożek katolickiej i prawosławnej o tym, że wspólna Komunia Święta nie jest środkiem, ale celem jedności.
Mój wewnętrzny filozof, razem z wewnętrznym inżynierem, próbuje ową jedność zdefiniować. Nie znajduję jednak niczego bardziej przekonującego niż to, co Luter w Małym Katechizmie napisał w rozdziale o wyznaniu wiary - że Święty Kościół Chrześcijański, to wszyscy chrześcijanie:
“Wierzę […] że mnie Duch Święty przez Ewangelię powołał, darami swymi oświecił, w prawdziwej wierze poświęcił i utrzymał; tak jak
całe chrześcijaństwo na ziemi <
powołuje, zgromadza, oświeca, poświęca i w prawdziwej, jedynej wierze w Jezusa Chrystusa utrzymuje; w którym to
chrześcijaństwie <
mnie i wszystkim wierzącym <
codziennie wszystkie grzechy obficie odpuszcza, a dnia sądnego
mnie i wszystkich umarłych <
z martwych wskrzesi i
mnie wraz ze wszystkimi wierzącymi <
da żywot wieczny w Chrystusie.”
Tak też ja, osobiście, jestem w jedności z innymi chrześcijanami i cieszę się, że te moje poszukiwania obserwują rzymscy katolicy, prawosławni, ewangelicy i inny protestanci. Nawet, jeżeli nie wierzymy dokładnie tak samo.
Marzy mi się chrześcijaństwo, i o takie się modlę, w którym będziemy wspierać się w konwersjach, w poszukiwaniach nowego duchowego domu - bo w tej samej przecież chrześcijańskiej ojczyźnie - wszak “nasza ojczyzna jest w niebie”.
Święty Augustyn z Hippony, detal
Philippe de Champaigne, połowa XVII wieku
__
notka #123

https://www.ekumenizm.pl/ekumenizm/w-polsce/nie-ma-ognia-ekumenicznego/