Uwielbiam stare pieśni! Z częścią zborowników żartujemy, że nasze kancjonały powinny kończyć się na pieśniach nie młodszych niż stulecie 😀
Pisząc to jestem trochę hipokrytą, bo mam sporo i młodszych pieśni których wyśpiewania wyczekuję, gdy tylko zobaczę znany mi numerek na tablicy z pieśniami.
Co chcę powiedzieć, to to, że w osobistej pobożności potrzebuję staroci. W liturgii potrzebuję wyrwać się z mojej codzienności, z tego co mnie otacza. Czymś takim jest dla mnie nabożeństwo sprawowane w kościele i muzyka, która inna jest od tej, którą słychać w radio czy na playlistach serwisów streamingowych. Potrzebuję niejako przenieść się w czasie, na czas Służby Bożej. Stąd organy, chorał protestancki, kadzidło i inne “stare” liturgiczne skarby nawet jak nie zawsze towarzyszą mojej modlitwie ze zborem, nadrabiam podczas Liturgii Godzin w domu (no może bez organów).
Dziś przynoszę Wam szwedzki chorał “Se, vi går upp till Jerusalem” (Oto idziemy do Jeruzalem).
Pieśni tej nie znajdziemy niestety w polskim Śpiewniku Ewangelickim, w niemieckim jej odpowiednik nosi numer EG 545. Niemiecka liturgia ewangelicka przypisała tę pieśń do okresu kończącego się Przedpościa (niedzieli Estomihi w szczególności). Bywa też wykonywana podczas Niedzieli Palmowej.
Choć tekst Paula Nilssona pochodzi z 1906 roku, melodia jest staroskandynawska.
Została wzięta z wydanego w 1627 roku psałterza Andersa Arrebo - duńskiego poety i biskupa diecezji Trondheim (miasta niegdyś noszącego nazwę Nidaros, obecnie w Norwegii).
Link do pieśni w pierwszym komentarzu.
Wnętrze Nidarosdom
