Przejdź do treści
Sola Scriptura To Bzdura
Wróć
SKANDAL i wielka drama wybuchły 500 lat temu w Wittenberdze. Równo 500 lat temu...

SKANDAL i wielka drama wybuchły 500 lat temu w Wittenberdze. Równo 500 lat temu...

SKANDAL i wielka drama wybuchły 500 lat temu w Wittenberdze.

Równo 500 lat temu 42-letni ks. dr Marcin ożenił się z panią reformatorową Katarzyną von Bora, wtedy 26-letnią.

Jakby nie patrzeć, w związek małżeński wchodził były zakonnik z byłą mniszką, na których za opuszczenie zakonu wydany był wyrok śmierci. Ówczesne realia prawne na śmierć skazywały nawet mnichów, którzy byli oblatami - oddanymi przez rodziców jako dzieci do życia zakonnego.

Zaskoczenia, a może i zniesmaczenia, nie kryli współpracownicy Reformatora. Choć formalnie zerwał z życiem zakonnym wcześniej, jeszcze niedawno widywano go w habicie, który nosił od swoich zakonnych obłóczyn około roku 1505. Dwadzieścia lat habitu Luter zamienił na podobny czas małżeństwa, które trwało 21 lat, to jego śmierci w 1546 roku.

Najbliższy współpracownik doktora Lutra nie miał nic przeciwko małżeństwu per se. Reformatorzy wręcz jednym z postulatów reformy Kościoła uczynili dobrowolny celibat. Co ich martwiło to “tajming” - czas i okoliczności, w których odbywał się ów ślub. Dopiero co zakończona została wojna chłopska, trwające próby dogadania się z cesarzem i resztą stronnictwa katolickiego, a tu Luter dostarczył przeciwnikom argumentów - poszedł za żądzą cielesną…

Gdy byłem tradsem katolickim Luter był dla mnie synonimem szatana, kupowałem nawet ten argument o cielesnym pożądaniu. Czego sobie nie odmówię to próba zrozumienia drugiej strony, która skończyła się tym, że przesłuchałem serii wykładów o historii Kościoła z perspektywy protestanckiej, które na swoim YouTubowym kanale ma dr Ryan Reeves z Gordon-Conwell Theological Seminary.

Największym szokiem dla mnie było to, że ten szatan-luter wraz ze swoją żoną stanowili coś w rodzaju rodziny zastępczej dla kilkorga dzieci, których rodzice zmarli lub nie mogli utrzymać. Tak oto zaczął mi się kruszyć powoli obraz Lutra jako wcielenia samego diabła.

Bo wiele w sercu trzeba mieć miłości, by rozlać ją dalej niż granice krwi.

A to już czysta Ewangelia, do której często nie dorastamy.


Luter w kręgu swojej rodziny

Gustav Spangenberg, XIX w.

./image.jpg


Udostępnij:

Poprzedni wpis
Trójca?! Nie ma czegoś takiego jak Trójca! Jest Bóg, Bóg jedyny! Wyobraźcie to...
Następny wpis
Le Febvre nie miał z Rzymem łatwo. Najpierw go tolerowano, potem potępiano....