Trójca?! Nie ma czegoś takiego jak Trójca! Jest Bóg, Bóg jedyny!
Wyobraźcie to sobie uszami wyobraźni na modłę słynnej sceny z “Misia” Barei.
Nie nie, żaden luteranin nie powie, że nie ma Trójcy. Skupmy się jednak na owym epistemologicznym “jest/nie ma” (śmieszne, że w naszym języku czasownik być neguje się czasownikiem mieć). Postaram się w bardzo przyspieszonym kursie z podstaw filozofii nakreślić o co chodzi z “Solą scripturą” w rozumieniu luterańskim, dlaczego mnie to skłoniło do zmiany wyznania.
W swoim kazaniu na Niedzielę Trinitas (czyli tę, którą świętowaliśmy dwa dni temu) Luter nazywa pojęcie “Trójca” zimnym i nieobecnym w Piśmie Świętym, że jest to słowo wymyślone przez człowieka. Reformator nie zaprzecza rzeczywistości Trójcy, lecz podkreśla, że sama nazwa jest ludzkim narzędziem, a prawda o Bogu jest objawiona w Piśmie jako tajemnica.
Luter pisze dalej, że trójjedyność Boga jest misterium, które scholastycy, filozofowie i uniwersytety wyjaśniają i dogmatyzują przy użyciu niebiblijnego słownictwa (nawet pisze, że robią z siebie głupców). W kazaniu z 1522 roku argumentuje, że ta prawda wiary oparta jest na Piśmie Świętym i nie może być zredukowana do pojęć hipostaz, substancji, osób itd, że należy ją wykładać na podstawie fragmentów Pisma Świętego i przyjąć do wiadomości, że jest to przede wszystkim tajemnica wiary.
W tym podejściu dostrzec można luterski nominalizm - pogląd filozoficzny wedle którego (na tym przykładzie) słowo “Trójca” jest nazwą (łacińskie słowo nomen to imię/nazwa) wymyśloną przez człowieka, lecz Bóg istniejący prawdziwie jest ponad to słowo i jego ludzkie rozumienie.
Tylko Pismo (łac. Sola Scriptura) jest dla nas podstawą wykładania wiary — swoistą konstytucją całej teologii. Ale Sola Scriptura nie oznacza dosłownego odczytywania każdej z natchnionych ksiąg bez uwzględnienia ich gatunku literackiego. To nie przerzucanie się wersetami na każdą okazję, ani losowe otwieranie Biblii, by „zobaczyć, co powie Bóg”. Taka sola scriptura to bzdura :)
Luteraninem zostałem dlatego, że pojęcia teologiczne i dogmatyczne są fantastyczne i bardzo potrzebne w katechezie, próbie poukładania sobie w głowie wszystkiego - ale NIE są prawdą samą w sobie. Luteraninem zostałem ze względu na to podejście do tradycji - czegoś cennego co ojcowie w wierze nam przekazali, jako świadectwo swojej wiary i relacji z Bogiem, ale nie jest to dodatkowe źródło Objawienia.
Bo drugie (wg. “kalwińskiego” ustawienia) przykazanie o nieczynieniu sobie podobizn Boga i nie czczeniu ich dotyczy również teologii.
Dziękuję Polecam poczytać Karla Bartha za podrzucenie luterskiego kazania. Rzućcie okiem na tę stronę, bo akapit powyżej jest parafrazą Bartha właśnie, a dobry “content” się tam pojawia :)
Witraż trynitarny z kościoła Świętego Krzyża,
Gilling East, Yorkshire,
Kościół Anglii
