Oddalibyście życie za czyściec? Bo Aonio Paleario oddał. Wczoraj była 455 rocznica jego męczeńskiej śmierci.
Część historyków twierdzi, że włoski reformator zginął z powodu głoszeniu “heretyckiej” nauki o zbawieniu z wiary, choć Paleario miał na swoim koncie również “herezję” podważania wyższości tradycji nad Pismem, dogmatu o czyśćcu oraz krytykę papiestwa (a jesteśmy jeszcze przed dziewiętnastowiecznym “dogmatami” o papieskiej nieomylności i uniwersalnej jurysdykcji).
Aonio nawet działał w kręgu Leona X (tego samego, który wyklął Lutra), to w Rrzymie otrzymał wykształcenie w grece i hebrajskim. I w italskiej Sienie wykładał te dwa języki. W 1555 roku został profesorem tych dwóch języków uniwersytecie mediolańskim. Niewiele ponad dekadę później (już po rzymskokatolickim Soborze Trydenckim) inkwizytor Mediolanu oskarża reformatora o herezję, zostaje przekazany do Rzymu na proces i tam Paleario nie wyrzeka się swoich tez. Zostaje skazany na śmierć. W sędziwym wieku ok. 70 lat (bardzo “psalmowy” wiek) zawisnął na szubienicy w Rzymie za pontyfikatu Piusa V (tego samego, który wyklął Elżbietę I, a któremu tradycja katolicka w uznaniu zasług przyznała tytuł świętego i rozszerzyła kult na cały Kościół Rzymski (trochę się wyzłośliwiam, jako były trads :D ).
Nie piszę o tym, by rozdrapywać rany. I strona rzymska ma swoich męczenników doby Reformacji. I choć nie wierzę ani w czyściec ani w papieską nieomylność, i choć uważam, że mam na to solidne argumenty, zależy mi na tym, by każdy wierzył tak, jak dyktuje mu serce i rozum.
I nie musiał oddawać za to życia, jak reformator Aonio Paleario 455 lat temu.
Pomnik Giordano BrunoEttore Ferrariegoprzełom XIX i XX wieku
Bruno to humanista spalony żywcem na rzymskim Campo de’ Fiori w 1600 roku za pontyfikatu papieża Klemensa VIII (tego samego, który zatwierdził Unię Brzeską).
Na cokole tego pomnika znajduje się również nazwisko Aonio Paleario.___[…]Tu na tym właśnie placu
Spalono Giordana Bruna,
Kat płomień stosu zażegnął
W kole ciekawej gawiedzi.
A ledwo płomień przygasnął,
Znów pełne były tawerny,
Kosze oliwek i cytryn
Nieśli przekupnie na głowach. […]Morał ktoś może wyczyta,
Że lud warszawski czy rzymski
Handluje, bawi się, kocha
Mijając męczeńskie stosy.
Inny ktoś morał wyczyta
O rzeczy ludzkich mijaniu,
O zapomnieniu, co rośnie,
Nim jeszcze płomień przygasnął.
Ja jednak wtedy myślałem
O samotności ginących.
O tym, że kiedy Giordano
Wstępował na rusztowanie,
Nie znalazł w ludzkim języku
Ani jednego wyrazu,
Aby nim ludzkość pożegnać,
Tę ludzkość, która zostaje.
[…]
I ci ginący, samotni,
Już zapomniani od świata,
Język nasz stał się im obcy
Jak język dawnej planety.
Aż wszystko będzie legendą
I wtedy po wielu latach
Na nowym Campo di Fiori
Bunt wznieci słowo poety. - Czesław Miłosz, “Campo de’ Fiori”, 1943poeta nawiązuje do powstania żydowskiego w Warszawskim Gettcie
