Relikwiarz w luterskim kościele :O A zdarza się zdarza. Nie, nie. Nie kroimy zmarłych ani nie pobieramy im krwi - grzebiemy ich.
Relikwiarze czasami ostały się w przedreformacyjnych kościołach, gdyż były częścią większego dzieła sztuki. A Luteranie sztukę lubią. Skąd jednak narracje o wielkim ikonoklazmie czasów Reformacji? A bo reformowani bracia (~kalwiniści, ~zwingliści) trochę się wtedy zapędzili - sztukę niszczyli a organy palili.
Ewangelicka liturgia godzin wspomina dziś rzeźbiarza Tilmana Riemenschneidera z przełomu XV i XIV wieku.
Tworzył rzeczy przepiękne. Popatrzcie na jego dzieła, na zmarszczki, grymasy, włosy, szaty…
Cudo!
Stworzył on między innymi gotycki Ołtarz Krwi Świętej (Heiligblut-Altar).
W ołtarz wbudowany jest relikwiarz “krwi Chrystusa”, która miała była skapnąć się z Jezusowego kielicha podczas Ostatniej Wieczerzy.
Cytując klasyka: “Jak do tego doszło? - Nie wiem” :D
To jednak, że relikwia przetrwała Reformację to trochę kwintesencja luterańskiego podejścia do sztuki sakralnej - zachowawczego. Po prostu nie oddajemy czci ani ładnym rzeczom, ani osobom na tych ładnych rzeczach przedstawionym, ani kawałkom ciała tych osób…
Soli Deo Gloria - Tylko Bogu Chwała!
[Skrót od tego łacińskiego zwrotu w jednej ze swoich partytur umieścił luterański kompozytor na angielskim dworze - Georg Friedrich Händel (ten od chyba najsłynniejszego barokowego “Alleluja” z “Mesjasza”)]
Ołtarz Krwi Świętej (Heiligblut-Altar)
Tilman Riemenschneiderpoczątek XVI wieku
Ewangelicko-luterański Kościół Świętego Jana w Rothenburg ob der Tauber
