Męskie… śpiewanie! O Męskie Granie pewnie większość z Was słyszała, za to mniej znane męskie śpiewanie jest inicjatywą Mannenzang Katwijk, która w niderlandzkim Katwijk aan Zee gromadzi w kościele ponad półtora tysiąca mężczyzn.
W komentarzu załączam pieśń, która kupiła mnie totalnie, zaś jej marszowe tempo idealnie komponuje się z męskimi głosami i militarnym charakterem.
Hola hola?! Militarnym charakterem?
Otóż tak!
Hymn ten powstał na użytek Armii Zbawienia - organizacji protestanckiej, która najpierw była międzydenominacyjną, by w końcu stać się denominacją orbitującą wokół ewangelikalizmu. Choć bardzo szanuję głęboką wiarę zielonoświątkowców i ewangelikałów (czy innych “ewangelicznych” protestantów) jest to zdecydowanie nie moja bajka. Wiele z tych wspólnot w swojej teologii uznaje nawrócenie za jednorazowe wydarzenie w życiu, swoiste nowe-narodzenie (born again). Teologia luterańska, którą całym sercem podzielam uczy jednak, że nawrócenie to nie jest jednorazowe wydarzenie w życiu człowieka, a ciągły proces niesienia skarbu w glinianym naczyniu na metę zawodów.
I życie twórcy tej pieśni Fredrika Arvida Blooma przeczy owemu jednorazowemu nawróceniu, gdyż on nawracał się razy… dwa.
Ten urodzony w Szwecji człowiek wyemigrował do USA, gdzie na nowo się narodził (po raz pierwszy). Tam wstąpił do Armii Zbawienia i doszedł do stopnia oficera (wspólnota zorganizowana jest na wzór militarny, oficer to już ktoś kto pełni w Armii rolę kierowniczą). Studiował również teologię w seminarium jednego z wolnych kościołów.
Jakoś tak się podziało, że ów nowonarodzony przeskrobał kilka rzeczy i wylądował w więzieniu. Po wyjściu z niego po raz drugi się nowonarodził, wrócił do Armii Zbawienia i napisał pieśń, którą w niderlandzkiej wersji załączam w komentarzu.
Ależ bym tak zaśpiewał!
Nowe Jeruzalem z Apokalipsy Bamberskiej
ok 1000 rok
