B̵a̵b̵a̵ ̵n̵i̵e̵ ̵m̵o̵ż̵e̵ ̵b̵y̵ć̵ ̵k̵s̵i̵ę̵d̵z̵e̵m̵ Babiarz nie może być księdzem! Na fali kolejnego skandalu obyczajowego u rzymskich braci, który opisała Więź przyszedł do mnie ten chwytliwy początek dzisiejszej notki. Niestety, niewstrzemięźliwość w relacjach międzyludzkich to problem ekumeniczny. Dziś jednak nie o tym.
Ksiądz zaś to tytuł, tradycyjnie związany z urzędem prezbitera.
Wśród szkolnych definicji katechizmu rzymskokatolickiego uczono mnie wymieniać pośród siedmiu sakramentów “sakrament kapłaństwa”.
Nie ma takiego sakramentu.
Nie, nie piszę tego jako ewangelik. Piszę jako były tradycyjny katolik.
Jest sakrament święceń (łac. sacramentum ordinis).
Ordinis, ordinis… Podobne do “ordynacji”, nie?
Niektóre luterańskie kościoły zostały przy starokościelnym słowie “święcenia”, choć rozumieją je po lutersku, a nie rzymsku.
Przykładem używania takiej terminologii jest, taddą! Svenska kyrkan. Uroczystość ordynacji na duchownego nazywa się tam “prästvigning” (święcenia prezbiteratu), duchownych zaś określa się również słowem “präst” (etymologiczna pochodna łacińskiego słowa oznaczającego prezbitera, podobnie jak angielskie “priest”).
Z innych ciekawostek:
-> nasze księgi wyznaniowe w swojej łacińskiej wersji używają również słowa sacerdos (kapłan), rozumiejąc pod nim jednak urząd głoszenia Ewangelii i sprawowania sakramentów (ministerium), a nie odrębną kastę ofiarniczą.
-> Reformator Melanchthon pisze, że pod pewnymi warunkami byłby skłonny nawet nazwać ordynację sakramentem. Kwestia definicji i ich rozumienia.
Więcej o różnicach i podobieństwach w rozumieniu tego kim jest duchowny znajdziecie w odcinku. Teologia z Katowic - podkast poświęconemu temu tematowi. Teolog rzymski i teolog luterski rozmawiają o rozumieniu święceń i władzy kościelnej właśnie. Bardzo gorąco polecam, bo polskojęzycznych treści z akademickiej teologii luterańskiej jest bardzo mało. Łapcie, bo jeszcze ciepłe. Link w pierwszym komentarzu.
A mój komentarz?
Lubię stary język. Lubię starocie w ogóle. Ale kościół nie dzieje się w próżni. W sytuacji, w której jestem w mniejszości religijnej używanie słowa “święcenia” czy “kapłan” uznaję za niefortunne. Bo w każdej rozmowie z katolikami musiałbym dodawać, że poświęcenie kogoś do służby w Kościele Jezusowym rozumiem tak jak poświęcenie się poświęcenie się pacjentom, studentom itp.
Nie chciałbym tworzyć w rzymskim bracie przeświadczenia, że używając tym samych słów - rozumiemy to samo. Bo nie rozumiemy tego samego.
W kościołach, które w całości poparły Reformację, nie było potrzeby takiej precyzji pojęć.
W Polsce, moim zdaniem, ta precyzja pojęć jest bardzo potrzebna.
Sam zaś też jestem kapłanem.
Bo kapłaństwo mam Chrystusowe.
ks. Sally Azar przemawia po swojej ordynacji na prezbitera w @jordan church
PS. Nie zapominajmy o palestyńskich chrześcijanach w naszej modlitwie
