O błędach papizmu to można bez końca, o błędach papieży również :D A że rzymskich katolików lubię, to dziś o ekumenicznym wspomnieniu liturgicznym.
I o błędzie będzie.
Kto był muzykiem w kościelnych kręgach (a byłem), za patronkę muzyków kościelnych uznawać musiał Świętą Cecylię. W ikonografii z palmą - symbolem męczeństwa, lub organami - symbolem muzyki właśnie.
Jak mi wytłumaczył jednak przyjaciel i miłośnik chorału gregoriańskiego to błąd w przekazie i przekładzie. Według niektórych legend, Święta Cecylia miała grać na organach, gdy została zabita. Mój przyjaciel argumentuje jednak, że chodziło o grę organów gdy była zabijana.
Była to bowiem częsta praktyka rzymskich igrzysk - chrześcijan zabijano przy dźwiękach organów, dlatego w chrześcijańskim kulcie (na Zachodzie) pojawiają się stopniowo dopiero po upadku Rzymu. Według tego przekazu, Cecylia z muzyką nie miała wspólnego więcej, niż każdy innych męczennik za naszą wiarę.
Jest jednak inna kobieta, muzyk, której dzieła przetrwały do dziś. I zachwycają tak wierzących jak i niewierzących.
Ewangelicka (Ev. Michaelsbruderschaft) i rzymska liturgia wspominały ją wczoraj - Hildegarda z Bingen.
Kobieta bardzo sprawna organizacyjnie - rozruszała nowe żeński klasztory, wchodziła w konflikty z władzami kościelnymi, pisała teksty duchowe i ziołolecznicze. Radził się u niej sam cesarz.
Pisała muzykę!
W klasztorach mniszki (gdyż benedyktynki są mniszkami żyjącymi w ukryciu) przygotowywały i wystawiały przedstawienia religijne. Coś jak teatr muzyczny, o tematyce religijnej. Jednym z takich dzieł jest “Ordo Virtutum” - porządek cnót.
Dzieło, które ma prawie tysiąc lat!
I zdecydowanie tę działalność Hildegardy bym Wam rekomendował. Zdarzyło mi się bowiem obserwować dziwną fascynację nadreńską mistyczką, która objawiała się w połączeniu mistyki i pseudomedycyny.
Link w komentarzu.
Do jej muzyki.
Nie do cudownych maści “świętej Hildegardy”.
Kosmos, ciało i dusza
Hildegarda z Bingen, XII w
