Syrah to szczep winny który jesienią częściej u mnie gości podczas długich rozmów z przyjaciółmi. Nie tęsknię za nim szczególnie, choć jest i Syrah za którym tęsknię - Syrach, którego brak w moim wydaniu Biblii.
No ale jak to? Mądrość Syracha w ustach ewangelika, przecież protestancki kanon jej nie posiada! Sprawa jest bardziej skomplikowana…
Gdy przygotowywałem się do konwersji, zgłosiłem się do pewnego teologa ewangelickiego m.in. z problemem kanonu. Ów teolog opowiedział mi o tym jak daleko zaszła biblistyka protestancka i rzymska, jak wiele ma wspólnego i jak wiedząc tyle o rodzeniu się Pisma, kształtowaniu tradycji hebrajskiej, greckiej, później zachodniochrześcijańskiej, kwestia kanoniczności nie byłaby obecnie jakąś przepaścią nienadającą się do budowania mostów.
Obalił też mi pewien mit z którym przyszedłem do niego - jakoby Luter wyrzucił cokolwiek z Biblii. Otóż nic nie wyrzucił.
Kanon papieski został zdogmatyzowany dopiero w ramach rzymskiej odpowiedzi na Reformację, nie był zdogmatyzowany wcześniej. Luter przyjął więc kanon węższy - synagogi żydowskiej. Pozostawił jednak w swoich edycjach księgi zwane u nas dalej “apokryfami”. Polecał je czytać i traktować z dużą powagą. O wspomnianym Syrachu pisał, że to bardzo dobry poradnik jak być bogobojnym, pobożnym i dobrym człowiekiem.
Ewangelicka Liturgia Godzin bardzo często jako pierwszy tekst do medytacji daje fragmenty z Syracha. Zawsze jednak pod spodem informuje o zamienniku z tzw. protestanckiego kanonu. A że Syraha brakuje w mojej Biblii - w przekładzie literackim Ewangeliczny Instytut Biblijny, z lenistwa sięgam po “protestancki” zamiennik :D
Dostałem ją w dniu konwersji od mojego przyjaciela - pobożnego katolika, który w ramach swojej pracy naukowej zajmuje się tłumaczeniami Biblii właśnie. Tłumaczenie literackie EIB znalazło się na drugim miejscu subiektywnego rankingu tłumaczeń Biblii na język polski prof. Marcina Majewskiego. Bardzo to tłumaczenie lubię, zaś ta niebieska Biblia stała się moją towarzyszką modlitwy liturgicznej, medytacji czy rekolekcji. Tym bardziej ucieszyła mnie ocena prof. Majewskiego.
Finałowy odcinek rankingu załączam w komentarzu.
