Przejdź do treści
Sola Scriptura To Bzdura
Wróć
“Krasnale są dla krasnali”. A ja trochę takich krasnali już poznałem. Cytat na...

“Krasnale są dla krasnali”. A ja trochę takich krasnali już poznałem. Cytat na...

“Krasnale są dla krasnali”. A ja trochę takich krasnali już poznałem. Cytat na początku pochodzi z Ostatniej Bitwy C.S. Lewisa (ostatniej z cyklu 7 książek Opowieści z Narnii). Niedawno skończyłem czytać cały cykl, już jako dorosły facet.

Utkwił mi w głowie ów cytat, bo autor próbuje sobie poradzić na przykładzie krasnali z ludźmi, którzy wiarę utracili.

Krasnale, zwiedzione przez małpę i osła przebranego za Aslana (archetyp narnijskiego mono-bóstwa), po odkryciu oszustwa odrzuciły wiarę w Aslana - dobrego lwa-stwórcę Narnii. Nie chcą uwierzyć prawowitemu królowi, nie chcą uwierzyć dzieciom przysłanym z “naszego świata” na ratunek. Krasnale są dla krasnali. Nie dla Aslana jednego czy drugiego.

No właśnie, nie chcą! Mój wewnętrzny sceptyk zaczyna poszukiwać źródeł niechęci, powodów tego czy niechęć jest zawiniona, czy nie… Przecież wiara jest łaską i darem Ducha Świętego.

Znam takich krasnali. Ludzi, których skrzywdziła religijność, lub doktrynerstwo. Ze względów czysto statystycznych wszyscy byli katolikami, takie mam przecież korzenie. (EDIT: znam jeszcze zielonoświątkowca). To ludzie, którzy przeżyli jakiś ogromny zawód na współwyznawcach, duchownych, instytucji lub… doktrynie. Obiecano im spójność, jasność, logiczność, dowodliwość i nieomylność. A własne poszukiwania zamiast doprowadzić ich do utwierdzenia wiary, sprawiły, że wiarę w Boga odrzucili. Ale czy odrzucili? Utracili?

Lewis rozwiązując casus krasnali ma komfortową sytuację, bo przecież sam stworzył świat w którym się porusza, nie musiał więc na podstawie Pisma rozplątywać tajemnic ostatecznych. Krasnale nie giną po lewej stronie Aslana jak np. stronnicy Białej Wiedźmy, nie zostają potępione. Po końcu Narnii zostają same ze sobą, przekonane, że siedzą w szopie, podczas gdy dookoła już jest wiosenna łąka. Podarowanych przez Aslana potraw również nie doceniają - zdaje im się, że to jedynie brukiew i słoma stajenna.

Aslan mówi: “Nie mogę zmusić ich do przyjęcia niczego”.

Ale nie zostają potępione.

Aslan mówi, że tak zajadłe są w swoim uporze, że nie dostrzegają darów, które im daje.

Ale nie zostają potępione.

Gdy wszyscy pozostali wchodzą do Krainy Aslana, krasnale zostają na łące, choć dla nich to nadal ciemna szopa.

Ale nie zostają potępione.

Tradycja reformowana (~ kalwińska) miałaby na to prostą odpowiedź - nigdy nie wierzyli prawdziwie, bo prawdziwa wiara jest nieutracalna.

Tradycja luterańska ma odpowiedź trudną - tajemnica. Wiara jest darem, o który trzeba się troszczyć i zmagać. Bo ów skarb w naczyniu glinianym można utracić.

Dlatego TULIPany nie są dla mnie (TULIP to akrostych w języku angielskim oznaczający pięć zasad kalwinizmu).

Luter jestem z przekonania.

A o krasnali dookoła mnie się modlę.

I ufam Bogu.


Lew z bestiariusza z Rochester, XIII w.

./image.jpg


Udostępnij:

Poprzedni wpis
Pusto jak w kalwińskim zborze - mawiało się w moich stronach. Przynajmniej...
Następny wpis
Efcharisto (gr. ευχαριστώ) przy zakupie oliwek i winka na wieczór skłoniło mnie...