Przejdź do treści
Sola Scriptura To Bzdura
Wróć
Różniczki i różańce - taki swoisty ekumenizm mógłby opisywać Gottfrieda...

Różniczki i różańce - taki swoisty ekumenizm mógłby opisywać Gottfrieda...

Różniczki i różańce - taki swoisty ekumenizm mógłby opisywać Gottfrieda Wilhelma Leibniza. Filozofa, teologa, ekumenisty, dyplomaty, prawnika i matematyka.

Chrześcijanina - luteranina.

MIchaelicka ewangelicka liturgia godzin wspominała go dwa dni temu w dzienną rocznicę śmierci.

Z hanowerskim polimatem spotkałem się na każdym z kierunków, który studiowałem, od Akademia Górniczo-Hutnicza w Krakowie po Uniwersytet Papieski Jana Pawła II w Krakowie. Raz był nam autorem rachunku różniczkowego, raz autorem teodycei świata najlepszego z możliwych. Najciężej wspominam jednak a-gie-howską przygodę, podczas której wielokrotnie profesor od rachunku różniczkowego twierdził: “państwo jesteście debilami, ale z was chociaż może będą matematycy”. Przyznaję, że łatwiej było mi pojąć ideę różańca niż rachunku różniczkowego :D

W zasadzie to Leibniz pierwszy używa słowa “teodycea”, które oznacza rozważania nad problemem zła w świecie, który został stworzony przez dobrego Boga. Hanowerczyk konstruuje pogląd, według którego Bóg stworzył świat jako najlepszy z możliwych światów, ale jako byt kontyngentny (nieabsolutny, przygodny - stworzony i skończony). Świat ten z konieczności zawiera ograniczenia (zło metafizyczne), które odróżniają go od jedynego bytu absolutnie doskonałego i nieskończonego – Boga.

A co z tym ekumenizmem? Leibniz utrzymywał żywą korespondencję z francuskim biskupem Bossuetem - nadwornym kaznodzieją Króla Słońce. W swoich pismach teologicznych Leibniz postulował uznanie jednomyślnego zdania pierwszych pięciu Soborów Powszechnych za najwyższy autorytet w Kościele. W papieżu widział zaś nie tyle boskiego następcę Piotra i “wikariusza Chrystusa”, co głównego urzędnika Kościoła, który miałby być posłuszny jednomyślnemu zdaniu soborów.

Czy Leibniz był rzeczywiście ekumenistą, czy po prostu urzędnikiem króla Hanoweru - ciężko stwierdzić. Na pewno był człowiekiem otwartym - szukającym teologicznych kompromisów również i w nauce o usprawiedliwieniu, którą udało się luteranom i katolikom uwspólnić (na papierze) dopiero 25 lat temu.


Stworzenie świata

Biblia Jana de Berry, XV w.

./image.jpg


Udostępnij:

Poprzedni wpis
Schadenfreude mi towarzyszy, gdy czytam kolejne dramy z “dogmatem o...
Następny wpis
Luter był katolikiem, nie wymyślał ko(ścio)ła na nowo. To nie jest tak, że...