Co łączy neona i tradsa? Konwersja na luteranizm.
Tradsi nie lubią innych katolików. Bo modernizm, bo protestantyzacja, bo “Duch Soboru”. Jedynym prawdziwym katolicyzmem jest ten sprzed soboru (znam pewnego ewangelika i profesora akademickiego, który do tej pory tak uważa :D ).
Ciężko ustalić tradsowską hierarchę niższości, ale neoni lądowaliby gdzieś obok jezuitów i kardynała Rysia.
Zarzuty? Modernizm, wiadomo! Przykłady? Pogarda wobec przepisów z Mszału Rzymskiego i wprowadzenia do niego oraz innych dokumentów regulujących kult, zamiast organów i chorału są “trzy akordy - darcie mordy”, msze sprawowane po garażach (to prawie jak u lefebrystów i ewangelikałów), sekciarskie kręgi wtajemniczenia, nabożeństwa niepubliczne itd. itp.
Polecam wam dziś rozmowę inną, niż dotychczasowe.
Nie spotkalibyśmy się ze swoimi poglądami, choć formalnie byliśmy w jednym kościele. Trads i neonka.
A spotkaliśmy się jednak w jednym kościele. W Kościele Ewangelickim.
Chodź w “łodzi piotrowej” zajmowaliśmy prawą i lewą stronę, to teraz gdy słucham co Mówiąc Pani Boże mówi w podkaście Piotr Żyłka mogę podpisać się pod prawie wszystkim: rozumienie kościoła, prymat sumienia, własna formacja intelektualna, odpowiedzialność za własne wybory duchowe, rozeznawanie etyczne każdego przypadku z osobna, teologia liturgii, powszechne kapłaństwo…
Link w komentarzu.
A co do powszechnego kapłaństwa i neoństwa, to podzielę się z Wami jeszcze osobistą historią.
Na trydentach korzystaliśmy z kościoła parafialnego, którego proboszcz zaordynował raz, że kazanie wygłosi ksiądz misjonarz z Kazachstanu z Neokatechumenatu właśnie.
Byłem oburzony!
Na MSZY ŚWIĘTEJ WSZECHCZASÓW kazanie będzie głosił modernista! I to w dodatku neon!
Pan miał chyba na mnie plan.
Duchowny opowiadał o tym, jak tamtejsi katolicy pozbawieni duchownych przez komunistyczny reżim, spotykali się na “suchych mszach”.
Na ołtarzu rozkładali ornat, mszał, czytali Biblię i śpiewali pieśni. Nie spotykali się ze swoim zbawcą w Sakramencie.
Przez dziesięciolecia.
Popłakałem się.
Wtedy chyba zostałem luteraninem w sercu. Zadałem sobie pytanie: czy w tak dramatycznym położeniu, pośród prześladowań Ewangelii Chrystusowej, będąc pozbawionymi ustanowionych szafarzy sakramentów, Chrystus nie byłby obecny z nimi w Swoim Ciele i w Swojej Krwi, gdyby ktoś z “niewyświęconych” sprawował Wieczerzę Pańską?
Długo pracowała we mnie ta historia z Kazachstanu.
Po kilku latach od tamtego wydarzenia dziś odpowiadam z przekonaniem i z dumą w głosie - “tak”. Chrystus sam w swoim Ciele i w swojej Krwi, w swojej Świętej Wieczerzy byłby z nimi.
(Cytując Lutra przed cesarzem)
Tak oto stoję, inaczej nie mogę. Tak mi dopomóż Bóg! Amen!
Ołtarz w Kościele Gustawa Wazy w Sztokholmie
fot. własne :D
