Przejdź do treści
Sola Scriptura To Bzdura
Wróć
“Wyście usunęli fragmenty z Pisma, żeby nie wyszło na nasze!” zarzucali Ojcowie...

“Wyście usunęli fragmenty z Pisma, żeby nie wyszło na nasze!” zarzucali Ojcowie...

“Wyście usunęli fragmenty z Pisma, żeby nie wyszło na nasze!” zarzucali Ojcowie Kościoła żydom.

Argument brzmi znajomo. Regularnie rzymskokatoliccy apologeci posuwali się do tego argumentu w swoich rozmowach z ewangelikami.

A tu zonk! Justyn Męczennik pisze tak w II wieku naszej ery do Tryfona, swojego żydowskiego rozmówcy.

Czas Ojców to czas, gdy świetnie wykształceni w greckich szkołach myśliciele wykuwali fundamenty teologii chrześcijańskiej, polemizowali z żydami i pogańskimi filozofami. W tomie pierwszym “Tradycji chrześcijańskiej” świetnie pisze o tym konwertyta z luteranizmu na prawosławie - Jaroslav Pelikan (dziękuję pewnemu obserwującemu za polecajkę). Językiem wykształconego świata Morza Śródziemnego była greka. I to greckie przekłady Starego Testamentu stanowiły podstawę egzegez.

Nic więc dziwnego, że Septuaginta była ich wersją Starego Testamentu, nie zaś wersje hebrajskie.

Hebrajski znał Orygenes i Hieronim, dialekty semickie Ojcowie Syryjscy - np. Efrem.

Jan Chryzostom, Bazyli, Grzegorz z Nyssy, Augustyn, czy wspomniany już wcześniej Justyn hebrajskiego nie znali.

Septuaginta zajmowała (i zajmuje!) szczególne miejsce w chrześcijańskiej tradycji.

Zamach na nią nadszedł dopiero… nie, nie za Lutra.

Za Hieronima 🙂

Uważał on, że tylko hebrajskie teksty powinny być uznawane za kanoniczne. W grecko-rzymskim chrześcijaństwie królowała Septuaginta, choć już w Etiopii było inaczej.

Na Zachodzie Augustyn uważał, że skoro Septuaginta się przyjęła, należy ją zostawić w spokoju, Hieronim zaś uważał, że wierność pismom hebrajskim powinna mieć pierwszeństwo przed zakorzenionym zwyczajem. Twierdził, że chrześcijanie ośmieszają się, gdy używają tekstów, których hebrajskojęzyczni rabinowie nie znają.

Część z Ojców była zdania, że żydzi celowo gumkowali w swoich pismach fragmenty, które w Septuagincie były bardzo dobrymi proroctwami mesjańskimi.

Hieronim uważał, że użyteczność nie powinna mieć pierwszeństwa przed wiernością “oryginałowi”. Problem w tym, że ów oryginał utożsamiał z tekstem hebrajskim używanym przez żydów w jego czasach (IV w.). Nie był to jednak tekst z czasów Jezusa, ale wersja ustandaryzowana przez rabinów już po podziale na Zbór i Synagogę.

Warto pamiętać o kontekście: Hieronim działał w czasach, gdy chrześcijaństwo stawało się religią państwową Imperium Rzymskiego (od 380 r.). Potrzebna była jedność. Papież Damazy i biskupi wywierali na Hieronima presję, by nie robił rewolucji w liturgii. Skutek? Zgniły kompromis. Hieronim niechętnie przetłumaczył Księgi Tobiasza i Judyty (narzekając, że traci czas), a resztę ksiąg deuterokanonicznych pozostawił w starych wersjach łacińskich, odmawiając ich tłumaczenia z hebrajskiego. Wulgata, którą znamy, jest więc hybrydą: zawiera księgi, których jej autor wcale tam nie chciał.

Co się zaś tyczy ksiąg, których nie ma w kanonie hebrajskim, Hieronim uważał, że są bardzo przydatne dydaktycznie i chętnie widział je w kościołach, ale nie w dogmatyce.

Brzmi znajomo?

Otóż tak.

Luter miał takie samo zdanie.

Pszypadeg?

Nie sądzę!

Luter nie spadł z nieba. Reformator i jego współpracownicy w swoich pismach często powoływali się na Ojców i na to jak funkcjonują bizantyjczycy.

Współczesne badania nad kształtowaniem się Biblii uświadamiają nam wszystkim, jak skomplikowany był to proces oraz że nie ma czegoś takiego jak “oryginał” Pisma Świętego.

Reformator był dzieckiem swoich czasów - przełomu średniowiecza i renesansu. Powrót do źródeł dopiero się zaczynał. Dziś już wiemy, że nie było jednego “oryginału” Biblii. Luteranie zachowali ów luterski dryg powrotu do źródeł - standardem wielu współczesnych tłumaczeń Nowego Testamentu jest tzw. “Nestle-Aland”, bez względu na konfesyjność tłumaczenia.

Nestle i Aland to byli luterańscy teologowie, którzy poświęcili swoje życie badaniom nad krytyką tekstualną tekstów Nowego Testamentu.

A poza innym kanonem u łacinników, to inny kanon miało Bizancjum, a inny Etiopia.

Etiopia w porównaniu do Septuaginty ma jeszcze m.in. Księgę Henocha (na którą powołuje się jaknajbardziej kanoniczny nowotestamentalny List Judy) oraz Księgę Jubileuszy.

I nikt sobie nie wyrzuca majstrowania przy Biblii.

A luteranie w liturgii maję obecnie teksty apokryficzne wskazane jako możliwe do wyboru :)


Ukrzyżowanie

kościół Debre Berhan Selassie, Etiopia

fot: blog Public Orthodoxy

./image.jpg


Udostępnij:

Poprzedni wpis
Koń jaki jest, każdy widzi - no chyba, że jest apostołem Pawłem. Wtedy (już)...
Następny wpis
Ekumenizm i komunizm (nie) idą w parze. Choć komunizm łączy w męczeńskiej krwi...