Koń jaki jest, każdy widzi - no chyba, że jest apostołem Pawłem. Wtedy (już) nie widzi.
Pawła bym nie polubił.
Z natury jestem podejrzliwy co do osób, które nie wątpią w swoje poglądy i nie poddają ich i siebie krytyce.
Dosadny język, porywczość zdaje się, upór - taki obraz Apostoła jawi mi się z lektury Nowego Testamentu.
Paweł jest dla mnie lekcją, że Pan wybiera sobie różne narzędzia swojego działania. Nawet gdy się pokłócili do tego stopnia, że się rozstali z Barnabą, to każdy z nich przysłużył się do budowania WInnicy Pańskiej.
Czasem ktoś jest bucem, czasem ktoś pozjadał wszystkie rozumy, ktoś bez empatii, bez wyrozumiałości, niemiłym człowiekiem po prostu.
A jednak i taką osobę Bóg kocha i czasami wybiera do wielkich rzeczy. Takiego krnąbrnego i upartego choleryka.
Nie umiem jeszcze znaleźć balansu pomiędzy czymś co nazwałbym chrześcijańskim postępowaniem, a przywarami wynikającymi z wychowania, (braku)edukacji czy innych względów natury neurologiczno-psychiatrycznej. Uszkodzona kora przedczołowa Phineasa Gage’a sprawiła, że z pracowitego i ułożonego człowieka stał się człowiekiem bardzo porywczym i wybuchowym.
Osobiście poznałem bardzo pobożnych ludzi, którzy bywali w niektórych sytuacjach niesamowitymi bucami, doprowadzając do łez ludzi w swoim otoczeniu.
Nie wiem jak to Pan rozsądzi kiedyś.
Oczywiście chciałbym, żeby było miło, pięknie i wspaniale. Ale tu wszyscyśmy dziećmi grzechu, dlatego karmienie się Słowem Bożym, modlitwa, Komunia, spowiedź i wspólnota, która chce bym był lepszą wersją siebie są mi ku temu pomocą. Przyjmowanie krytyki nie jest jednak miłe.
Bachowi też miłe nie było.
Trudny człowiek, porywczy, konfliktowy. I zwyczajowo nazywany u luteran Piątym Ewangelistą.
Zachowały się świadectwa jego konfliktów z rajcami miejskimi Lipska, opowieści o traktowaniu uczniów, narzekaniu na poziom muzyków czy nawet konflikt z księciem - co doprowadziło do uwięzienia kompozytora.
Caravaggio to kolejny geniusz, który w życiu sporo nagrzeszył.
A jednak jego “Nawrócenie świętego Pawła”, które to wydarzenie część luteran (w Polsce niestety nie, choć Śpiewnik Ewangelicki przewiduje na Nawrócenie Pawła Apostoła introit wspólny o Apostołach i Ewangelistach, oraz dedykowane czytania) wczoraj wspominała, w środku obrazu umieszcza… konia.
To nie Paweł jest w centrum, leży po omacku, szeroko rozkłada ręce, by objąć Światło, zwrócony w jego stronę.
Nie ma namalowanego Chrystusa, nie ma często pojawiających się w obrazach tej sceny rozwartych niebios.
Stajenny w półcieniu obojętny jest wobec wydarzającego się właśnie cudu.
To genialny zabieg teologiczny malarza (nie wiem czy świadomy, ja tak to interpretuję): nawrócenie jest aktem osobistym!
To Jezus jest dla oka uciechą i jego słońcem, jak w chorale “Jesus bleibet meine Freude” zaświadcza trudny człowiek i wielki kompozytor - Jan Sebastian Bach.
Wykonanie: nie-do-podrobienia Voces8
Chorał oczywiście w komentarzu.
Nawrócenie Świętego Pawła
Caravaggio, 1601
