Świadectwa cudownej opatrzności, rozwiązanych problemów, uratowania zdrowia i życia wygłaszane publicznie z mównic i ambon budzą moje mieszane uczucia. Z przewagą negatywnych. Sam w konfesjonale słyszałem, że “Jezus może wszystko”, “żeby nie stawiać Mu barier” i że tylu ludziom już pomógł.
Wczorajsza niemiecka liturgia godzin, którą się modlę, wspominała ofiary narodowego-socjalizmu. Natchnęło mnie to do refleksji nad brakiem świadectwa uratowanego życia, które znacząco nie istniejąc - krzyczy.
Publiczne rozgłaszanie swojego intymnego doświadczenia z Bogiem, w perspektywie jednostki jak najbardziej prawdziwego i realnego mogą sprawiać wrażenie, że Bóg jest bytem od spełniania naszych próśb. Sprawiania wrażenia, że jeżeli świadczącemu coś się przydarzyło, tak samo będzie w przypadku pozostałych słuchaczy świadectwa.
“Wierzyłem, prosiłem, dostałem”.
Pan pobłogosławił.
Może i pobłogosławił.
Korelacja nie oznacza przyczyny (eng. “Correlation does not mean causation”)
Wolałbym jednak takie świadectwa zostawiać prywatnym rozmowom, zaufanym duchowym towarzyszom. Przecież to dzielenie się bardzo intymnym doświadczeniem, dobrze wiedzieć kogo nim obdarowujesz i jak ktoś może je wykorzystać dla budowania swojej wiary. Bo jesteście sobie braćmi, płaczecie ze sobą i cieszycie się; wzajemne ciężary nosicie.
Bardzo cenię sobie w tradycyjnych kościołach to, że nie ma w publicznym nabożeństwie miejsca na takie intymne dzielenie się sobą, na duchową nagość przed wszystkimi.
Większy problem niż z ekstrapolowaniem cudzego doświadczenia łaski na własne problemy mam z wszystkimi tymi, którzy tej łaski nie dostali.
Z tymi, którzy nie mogą złożyć świadectwa błogosławieństwa Boga, Jego opieki i troski.
Z wszystkimi, którzy mimo wołania do Pana, mimo głębokiej wiary, tracili własne życie. Nie mogą więc świadczyć o łasce.
Ich mogiły milczą.
Lub ich prochy niesione są przez wiatr…
Ciągle boję się tego, że nie pamiętamy o nich. Że słyszymy tylko tych, którzy przeżyli, którzy mogą mówić o swoich małych wielkich cudach.
Nie chcę nikomu bronić świadczenia o swoich małych cudach.
Chcę pamiętać o tych cudach, których nie było.
