Obiektywny stan wyższej konieczności - papizm w czystej postaci 🙂
Zanim rozpocznę swój rant, zaznaczam raz jeszcze, że byłem tradsem i wiem, że po Soborze Watykańskim II, znajdują się teologowie i duchowni, którzy niuansują pewne doktrynalne rozwiązania w teologii rzymskiej. Na papierze nic nie zostało jednak odwołane, więc tradsi dalej mogą wskazywać np. na dogmat o czyśćcu, o odpustach, o nieomylności papieża itd…
Sam wskazywałem.
Wracając do luteranizmu, przepszzz, do lefebryzmu:
Otóż, lefebryści właśnie ogłosili, że dokonają w lipcu ordynacji biskupich bez zgody Rzymu. Takie działanie znów zaciągnie na nich ekskomunikę papieską. Podobnie, jak ordynacje biskupie, których dokonał arcybiskup Lefebvre sprzed kilkudziesięciu lat.
Dom Generalny tego tradycjonalistycznego bractwa utrzymuje, że są w “obiektywnym stanie wyższej konieczności”.
Ale wiecie co?
Owo twierdzenie, że można sformułować “obiektywnie prawdziwe” zdanie, było jednym z najważniejszych powodów dla których wiedziałem, że ani w Rzymie nie zostanę, ani na Wschód nie pójdę. Nic nie jest nam dane samo w sobie, poznajemy naszymi skończonymi narzędziami i grzesznymi rozumami. Tylko Bóg-Logos jest Prawdą, w Nim żyję, poruszam się i jestem. Jego słowo mnie dźwiga, Jego ciało mnie karmi. Jego Duch ożywia moją duszę.
A jak to się dzieje? Tu z odpowiedziami przychodzi do mnie teologia akademicka, która konstruując pewne modele daje mi odpowiedzi na pytania i wątpliwości. Ale sama jest tylko służebnicą Prawdy, nie zaś samą Prawdą.
Dlatego jestem luter.
I choć gorąco trzymam się teologii luterańskiej, to świadomość mojej własnej i jej omylności umożliwia mi na ekumeniczną życzliwość i braterską miłość z wierzącymi inaczej.
Ale nadal jestem przekonany luter.
I jako luter mam też sympatię do lebebrystów i ich rozterek sumienia.
Przekonanie, że kościół którego są częścią, jest w błędzie i wymaga reformy, że odszczekanie swoich postulatów i podporządkowanie się Rzymowi nie wchodzi w grę…
a zarazem świadomość głębokiej rany, którą w ten sposób zadaje się Bogu, przez podział…
Kogoś Wam to rozdarcie przypomina?
Dla ułatwienia dodam, że jego nazwisko zaczynało się również na L…
I tak jak w 1526 po Sejmie w Spirze książęta Rzeszy zostali w wyniku NADZWYCZAJNEJ SYTUACJI W KOŚCIELE de facto biskupami lokalnych kościołów (biskupami nadzwyczajnymi, biskupami ratunkowymi, niem.: Notbischöfe),
tak 500 lat później w wyniku NADZWYCZAJNEJ SYTUACJI W KOŚCIELE lefebryści będą bez zgody Rzymu ordynować kolejnych biskupów.
Słowa Lefebvre’a, choć mogłyby być Lutra -, zamieńmy tylko “Bractwo” na “Reformacja”:
“Bractwo nie szuka przede wszystkim własnego przetrwania: jego głównym celem jest dobro Kościoła powszechnego – i z tego powodu jest ono par excellence dziełem Kościoła, które z wyjątkową wolnością i siłą należycie odpowiada na potrzeby właściwe naszym bezprecedensowo tragicznym czasom.”
Luter palący bullę “Exsurge Domine”
Karl Aspelin, XIX w
