Całowanie księdza po rękach to nie jakiś relikt przeszłości. To normalna praktyka m.in. na tzw. mszach trydenckich - np. przy podawaniu wina duchownemu całuje się i naczynie z winem i dłoń duchownego.
Oczywiście jest za tym uzasadnienie - że to się całuje Chrystusa. Bo duchowny sprawujący “ofiarę mszy świętej”, robi to jako “alter Christus” - drugi Chrystus. Jest więc i żertwiennikiem (składającym ofiarę) i żertwą (ofiarą). Ukochany przez moją tradibańkę katechizm kardynała Gasparriego, przecząc jedynozbawczości ofiary krzyżowej Chrystusa, stanowił, że Jego ofiara jest PONAWIANA.
Dla luteranina to ogromna herezja.
Na szczęście, w nowych posoborowych katechizmach mówi się już wyłącznie o uobecnieniu jedynej ofiary Chrystusa.
Na rozumienie mszy jako uobecnienia byłbym w stanie się jako luter zgodzić, o tyle na “uobecnienie jedynej i wystarczającej ofiary Chrystusa w intencji dziękczynno-błagalnej z okazji 60 urodzin Janiny Kowalskiej” już nie ma mowy.
Skoro Chrystus mówi, że jego krew jest za wszystkich wylana na odpuszczenie grzechów, to każde jej uobecnienie jest za wszystkich na odpuszczenie grzechów. Nie tylko dziękczynno-błagalnie z okazji 60 urodzin Janiny Kowalskiej.
Dla Lutra Komunia Święta to Słowo, które stało się ciałem. To Dobra Nowina o życiu wiecznym, którą możemy jeść i pić. Dlatego słowa ustanowienia postuluje śpiewać na melodię śpiewanej Ewangelii.
Wszystko kręci się wokół Słowa-Logosu-Chrystusa.
Luterański duchowny, gdy wypowiada słowa:
“To jest ciało moje”,
“Ja ciebie chrzczę”,
“Ja odpuszczam tobie grzechy”,
to nie są jego słowa, jego ciało, jego chrzest, ani jego odpuszczenie.
Swoje ciało daje sam Chrystus,
Chrzci sam Chrystus,
Odpuszcza sam Chrystus.
Duchowny jest jedynie sługą Słowa Bożego - Verbi dei minister.
Duchowny działa w osobie Chrystusa “in persona Christi” TYLKO wtedy, gdy służy Słowem.
Sam sakrament jest sprawowany w zastępstwie Chrystusa, nie jest na “sztywno” związany z duchownym.
I w luterańskiej tradycji istniała tradycja nazywania duchownego “ministrem”.
Drugi egzamin kościelny w Kościół Ewangelicko-Augsburski (Luterański) w Polsce, nazywa się “pro ministerio”.
(EDIT: poprawiłem numerację egzaminów kościelnych i dodałem zdanie o sprawowaniu Sakramentów w zastępstwie Chrystusa; dzięki znajomemu duchownemu za uwagi na priv).
Ksiądz nie zyskuje żadnych “supermocy” w wyniku ordynacji. Jak stanowi Wyznanie Augsburskie - może dzięki niej publicznie głosić kazania i sprawować sakramenty. Jest jednak kapłanem takim samym jak każdy inny ochrzczony - bo kapłaństwo ma Chrystusowe.
W sytuacjach nadzwyczajnych i nieordynowani mogą sprawować Święte Misteria, jak w Polsce działo się podczas covidowych lockdownów.
A więcej o kapłaństwie i jego rozumieniu możecie posłuchać w świetnej rozmowie dwóch teologów: rzymskokatolickiego Grzegorza Strzelczyka i luterańskiego Jerzego Sojki na kanale Teologia z Katowic - podkast.
Link w komentarzu.
Ołtarz z ewangelicko-luterańskiego kościoła Świętego Jakuba
Peine, Niemcy
