Fekalny Luter szokuje. Zwykle jak o Reformatorze piszę, to nie poruszam tych mniej chwalebnych elementów jego działalności.
Koleś bywał strasznie wulgarny. I fekalny.
W kazaniu z 1515 roku wygłoszonym dla zakonnych współbraci, Luter (przypominam - dwa lata przed przybiciem tez) potępia powszechny w zakonach grzech oszczerstwa i nie przebiera w słowach (dziękuję obserwującemu za podrzucenie):
“Oszczerca nie czyni nic innego jak to, że zębami przeżuwa jeszcze raz brudy innych i jak świnia nosem ryje w gównie, dlatego jego gówno cuchnie najbardziej, przewyższa go tylko gówno diabła. […] Gdy oszczerca mówi >>zobaczcie jak ten się zesrał<<, najlepszą odpowiedzią jest:
Zeżryj to.”
W zasadzie to porównania fekalne w teologii przydarzały się i Pawłowi, choć niektóre tłumaczenia Biblii go cenzurują, jak np. Tysiąclatka.
Ten obrośnięty mitem Luter, ta pop-ikona Reformacji jest dla mnie ciągle inspirująca - w swoim uporze o Chwałę Bożą i w głoszeniu Kerygmatu. Modlitwą, pracą, nabożeństwem, posiłkiem, odpoczynkiem, śpiewaniem.
Widzę człowieka, widzę grzech, widzę działanie Ducha Świętego.
Widzę jednocześnie grzesznika i świętego.
Widzę człowieka jak my, nie przysłowiowego “świętego z obrazka”.
Ze świadkiem mojej konwersji na piwku często wspominamy, jak to u nas w życiu duchowym za romkatu było, i dochodzimy do przewrotnego pytania, czy luteranin z urodzenia zrozumie radykalizm zbawienia z łaski, o którym Luter pisał, że jest ono tym na czym Kościół stoi lub upada?
Czy ktoś kto nigdy nie zadał sobie pytań:
-
“czy jestem wystarczająco chory, aby nie iść na niedzielną mszę bez zaciągnięcia na siebie grzechu śmiertelnego i groźby wizyty w piekle w razie nagłej śmierci”?
-
“czy to już świadome działanie?”
-
“czy to było dobrowolne?”
-
“dokończyć tę kanapkę z szynką w piątek, skoro zapomniałem i zacząłem ją jeść?”
zrozumie o co chodziło Reformatorowi z głoszeniem wolności, którą przynosi Ewangelia?
Czym pewności zbawienia dzięki wierze, którą mnie Pan obdarzył?
Zastąpienia strachu przed Bogiem w miłość do niego?
Że pytanie Lutra “Jak znajdę łaskawego Boga” ma swoją odpowiedź w odwróceniu pytania - to łaskawy Bóg znajduje mnie.
Daje sam siebie.
Z łaski.
A że jutro post i pokuta, więc nie byłoby kiedy o urodzinach napisać.
Wszystkiego najlepszego z okazji jutrzejszych, równych 460-tych, urodzin dla nieba (dies natalis) ks. dra Marcina Lutra.
notka #268
Przypowieść o Winnicy Pańskiej - epitafium Paula Ebera w kościele miejskim w Wittenberdze.
Lucas Cranach Młodszy, XVI w.
Lewa strona epitafium obrazuje kryzys w zachodnim chrześcijaństwie na przełomie średniowiecza i renesansu - Kościół-Winnica niszczona i zaniedbywana przez papieży, kardynałów, biskupów, zakonników.
Prawa strona zaś pokazuje Reformatorów w pocie czoła pracujących w winnicy.
Link do pełnego obrazu, aby sobie z detalami pooglądać, załączam w komentarzu.
