Męczennik z Miasto Chorzów - zwycięzca przegranej sprawy, Żyd, chrześcijanin, ewangelik, męczennik.
Świadek krwi (niem. Blutzeuge), którego wspomina dziś liturgia godzin Bractwa Michaelickiego.
Friedrich Weißler.
Urodził się w Chorzowie (wtedy Königshütte - Królewska Huta) w 1891 roku. Choć pochodził z żydowskiej rodziny, rodzice zdecydowali się ochrzcić dzieci w kościele ewangelickim unii staropruskiej (instytucjonalnej hybrydy luterańsko-kalwińskiej powstałej w 1817 roku).
Fryderyk został prawnikiem i zaraz po dojściu Wybitnego-Austriackiego-Akwarelisty do władzy w Republice Weimarskiej przyszło mu sądzić w pewnej sprawie karnej.
Stawił się na niej bojówkarz SA w mundurze, co było zakazane. Weißler zarządził karę porządkową, która była przyczyną napaści, do jakiej doszło jakiś czas później. Bojówkarze napadli na niego w jego biurze, pobili i pobitego wystawili przez balkon sądu ku uciesze zebranej gawiedzi.
Ecce homo…
Wraz z wejściem w życie aryjskiego prawodawstwa, Friedrich Weißler musiał przestać być sędzią.
Jego prawnicza kariera nie poszła w las. Regularnie zasypywał Biskupa Rzeszy (twór nieznany wcześniej, stworzony przez brunatnych by kontrolować konfederację kościołów ewangelickich w Rzeszy) pozwami, które wygrywał. Choć o jego męczeństwie przesądziło coś innego.
Dołączył do Kościoła Wyznającego (“stowarzyszenia” przeciwników narodowosocjalistycznej agendy głoszonej w kościołach) i pomagał sformułować memorandum, które przedstawiono Kanclerzowi Rzeszy.
W memorandum napisano m.in.:
„W tym kontekście musimy wyrazić Führerowi i Kanclerzowi Rzeszy nasz niepokój, że wielokrotnie okazuje mu się cześć w formie, która przysługuje wyłącznie Bogu. Jeszcze przed kilkoma laty sam Führer nie pochwalał tego, że jego wizerunek stawiano na ewangelickich ołtarzach. Dziś w sposób coraz bardziej nieskrępowany czyni się jego poznanie normą nie tylko dla decyzji politycznych, lecz także dla moralności i prawa w naszym narodzie, a on sam zostaje przyobleczony w religijną godność kapłana ludu, a nawet pośrednika między Bogiem a ludem .”
Link do całego memorandum (po niemiecku) załączam w komentarzu.
Wódz zignorował memorandum, lecz wyciekło ono do zagranicznej prasy i opublikowano m.in. w The New York Times, gdy Berlin przygotowywał się do Olimpiady.
I to doprowadziło do aresztowania Friedricha Weißlera i jego śmierci w obozie koncentracyjnym Sachenhausen 20 lutego 1937 roku.
W czasach gdy odwaga staniała, radykalizm Friedricha Weißlera w dążeniu, by w kościołach chwała była oddawana TYLKO Bogu, olśniewa.
Podzielam ten radykalizm.
Liturgia - Służba Boża, nie jest miejscem na chwałę młodej pary, kraju, narodu, papieża, polityka, świadków wiary, aniołów, męczenników, zmarłego, króla, biskupa itd…
SOLI DEO GLORIA!
Triumf chrześcijaństwa nad pogaństwem, detal
Gustave Doré, XIX w.

https://de.evangelischer-widerstand.de/?#/zeiten/19351939/D4003