Zostawiliśmy dziś kogoś na cmentarzu. Matkę kogoś bliskiego. Była organistką. I nie ruszyła mnie ani liturgia pogrzebowa na szybko, ani kazanie okraszone laudacjami na temat kunsztu i osobistej wiary zmarłej, ani przemowy, ani podziękowania.
Dopiero jakaś “zawodowa” anegdota z życia organistki mnie wzruszyła.
Gdy egzekwie zostały już odprawione, a trumnę osunięto na linach do grobu, duchowny, który często z organistką współpracował powiedział coś takiego:
“Pani Beato, ileż to razy wracaliśmy razem po pogrzebach z cmentarza żegnając się słowami >>do zobaczenia w niedzielę<<. Dziś to Pani tu zostaje…”
Martwa natura z posążkiem Spinario
Pieter Claesz, XVII w.
