Przejdź do treści
Sola Scriptura To Bzdura
Wróć
Ludziom kończyny cudownie nie odrastają. Choć sam w potocznie rozumiane cuda...

Ludziom kończyny cudownie nie odrastają. Choć sam w potocznie rozumiane cuda...

Ludziom kończyny cudownie nie odrastają.

Choć sam w potocznie rozumiane cuda nie wierzę, nie będę jednak bronił Bogu działać jak chce. Sam miałem doświadczenia, które mógłbym nazwać cudownymi, ale traktuję je jako “słodycze” od Boga dla mnie, nie zaś jako pełnowartoścowy posiłek duchowy. I nie dociekam, czy to było “obiektywnie prawdziwe” działanie Absolutu.

Nie spinało mi się to w Rzymie, że “z jednej strony mamy wiarę, która ma się opierać na braku dowodów, a z drugiej strony budujemy kulturę cudów. Żeby zostać świętym musimy mieć wiele potwierdzonych cudów”.

A skąd ten cytat? To refleksja red. Maciej Kawecki z jego rozmowy z ks. prof. Wojciechem Grygielem z Wydział Filozoficzny Uniwersytetu Papieskiego Jana Pawła II w Krakowie.

Ów duchowny przez lata był kaznodzieją, duszpasterzem akademickim i intelektualnym formatorem na mojej drodze. A później i wykładowcą. A jeszcze później kimś, kto dał narzędzia by wiarę uratować, gdy wzmogły się wątpliwości.

To chyba najważniejsza postać, którą Bóg postawił na mojej drodze wiary, zaraz po rodzicach.

O czym ta rozmowa? O Bogu od zapychania dziur, o teorii ewolucji, o autonomii nauki i wiary.

Z luterańskich wątków pojawia się tam Leibnitz - teolog, filozof, matematyk, fizyk, dyplomata i jego słynne pytanie “dlaczego jest raczej coś niż nic?”. Jeżeli nie kojarzycie tego pytania z filozofii, to może z piosenki “Mogło być nic” Kwiat Jabłoni :D

Ja, może jest to mój “efekt utwierdzenia” (confirmation bias), antytomistycznych reminiscencji z myśli Lutra i innych Reformatorów dopatrzyłem się więcej.

Tomizm był oficjalnie obowiązującą filozofią i teologią w Rzymie aż do przemian Soboru Watykańskiego II (połowa ubiegłego wieku, pisałem o tym w notce #270).

Poniżej wynotowane cytaty, pod którymi podpisuję się obiema rękami, choć z drugiej strony Tybru niż mój niegdysiejszy duszpasterz, formator i wykładowca:

“Jestem o tym w 100% przekonany […], że my w jakimkolwiek mówieniu o Bogu zawsze stajemy ze skończonym narzędziem przed czymś co jest nieskończone. W nasz język o Bogu zawsze wpisane jest to napięcie skończonego narzędzia ludzkiego wyrazu skonfrontowanego z nieskończonością Boga. I tu zawsze musi wkroczyć jakiś element metaforyczności języka - to jest nieuniknione”.

“My jesteśmy obciążeni myśleniem przednaukowym, które wprowadził Arystoteles”.

“Od strony takiej czysto ontologicznej, sądzę, że takie używanie koncepcji cudu, jako że Pan Bóg tu i teraz coś wskakuje i popycha - jest ryzykowną koncepcją. Bo wraz z postępem nauki może się okazać, że to po prostu nauka.”

“My cały czas zgłębiamy sens tego co jest objawione. To nie jest nigdy dane na talerzu, bo to jest przepastne potężne[…] patrzę na to (zgłębianie, przyp. SSTB) jak na jakąś drogę, a nie na zatrzymanie się na gotowym produkcie, który ma mnie utrzymać w całkowitej pewności”

Nawet jak teraz nie zmagacie się z wątpliwościami - posłuchajcie tej rozmowy. Link w komentarzu.

Jestem przekonany, że teologowie są po to, aby szukać odpowiedzi na pytania, zanim pojawią się wątpliwości. Że ich dzisiejsze poszukiwanie to nasze jutrzejsze ratowanie wiary. Tak było w moim przypadku i tym doświadczeniem chcę się z Wami podzielić, ponieważ “mamy zaś ten skarb w naczyniach glinianych” (2 Kor 4, 7) i byłoby bardzo przykro, gdyby się potłukło.


Kopernik

Jean-Léon Huens, XX w

./image.jpg



Udostępnij:

Poprzedni wpis
Czym się różni wiara w ciało i krew Boga w Wieczerzy Pańskiej od wiary w...
Następny wpis
W romkacie oraz w luterstwie nie ma już formalnie w większościowych...