Największym oszustwem rzymskiego katolicyzmu, jakiego doświadczyłem jest teza o “odwiecznym i niezmiennym” nauczaniu Kościoła Rzymskiego.
I na pierwszy rzut oka wszystko (do Soboru Watykańskiego II) wygląda spoko (tu, jako luter, przyznaję tradycjonalistom katolickim rację - ostatni sobór zmienił bardzo wiele dotychczasowych twierdzeń i praktyk, w wielu miejscach doszusowując równolegle do postulatów Reformacji).
Diabeł jednak tkwi w szczegółach.
Bo co rozumieć przez “nauczanie”, “niezmienność”, “odwieczność”? Rzym by uporać się z problemem wprowadził sobie kilka kategorii tego nauczania - ot rozwiązywanie problemów, które samemu się stworzyło. I o ile w tym nauczaniu zmian jest bez liku, to nie kojarzę, by po ostatnim rzymskokatolickim soborze Kościół Rzymski zaprzeczył swoim prawdom wiary (dogmatom). I to też mówię jako ewangelik po konwersji.
Nie przeszkadza to rzecznikowi prasowemu polskich lefebrystów kilkukrotnie formułować tezy o “odwiecznym i niezmiennym nauczaniu Kościoła” w ostatnim odcinku podkastu Daniela Chmarzyńskiego.
Wymieńmy kilka “odwiecznych i niezmiennych nauk Kościoła Rzymskiego”:
W kwestii niewolnictwa:
- Bulla “Dum Diversas” papieża Mikołaja V z 1452 roku upoważniająca króla Portugalii do skazywania “tych, którzy powstają przeciwko wierze katolickiej”, “saracenów i pogan” na “wieczne niewolnictwo”
- W 1888 roku Leon XIII w encyklice “In plurimis” ogłosił, że niewolnictwo jest całkowicie sprzeczne z naturą ludzką i godnością chrześcijańską,
W kwestii tortur:
- W 1252 roku papież Innocenty IV wydał bullę “Ad extirpanda”. Oficjalnie zezwalała ona władzom świeckim na stosowanie tortur wobec osób podejrzanych o herezję w celu wydobycia zeznań i wskazania wspólników.
- “Quando per ammirabile” Piusa VII z 1816 roku tortur zaś zakazuje.
W kwestii wieczystości i nieodwoływalności:
- “Dominus ac Redemptor” Klemens XIV kasuje jezuitów w sposób “wieczysty i nieodwoływalny”
- 41 lat później Pius VII przywraca jezuitów (pozdrawiam jezuitów tu zaglądających, bo wiem, że tacy są :) )
Bulla ustanawiająca tzw. mszę trydencką też była “po wsze czasy” i lefebryści tak nazywają mszę trydencką - “Mszą Wszechczasów”
Slogan lefebrystów brzmi więc fajnie, dopóki jednak się nie podłubie głębiej w historii Kościoła.
Konwertyta z anglikanizmu na rzymski katolicyzm i późniejszy kardynał, John Henry Newman, powiedział kiedyś:
Zanurzyć się głęboko w historię, to przestać być protestantem
Nie wiem, jak głęboko Newman się 1845 roku się zanurzył, bo w tym czasie metody historyczno-krytyczne badania rozwoju Pisma i historii dogmatu dopiero dojrzewają. Za co jednak Newmana cenię, to za to, że na sto lat przed Soborem Watykańskim II, zauważył, że dogmat i nauczanie są jednak zmienne i podlegają ewolucji.
Wiem natomiast, że osobiście znam tradsów katolickich, którzy przeszli zupełnie inną drogę - od czytania Ojców Kościoła, czy akademickiego studiowania mediewistyki do zostania luteranami.
Rozmowę zamieszczam poniżej. O ile najbardziej odpalił mnie tekst o “odwieczności i niezmienności”, to najbardziej rozbroił mnie fikołek intelektualny pt. “jedność kościoła nie ucierpiała, ucierpiała PR-owa jedność kościoła” o_O
Prowadzący rozmowę podpytuje również lefebrystę o stosunek do porównań lefebrystów do średniowiecznych reformatorów.
Wszak Luter i Lefebvre jedna bajka, c’nie?
No nie.
Luter, Kalwin, Melanchton, Cranmer i masa innych Reformatorów nie twierdziła, że u nich trwa “święte i niezmienne” nauczanie. Przeciwnie, właśnie nie trwało i po to była Reformacja, by to, co “święte i niezmienne” wydobyć spod kurzu nadużyć i zaniedbań. Oni do “świętego i niezmiennego” chcieli wracać. Jak to Luter napisał w 62 z 95 tez wzywających do reformy:
Prawdziwym skarbem Kościoła jest najświętsza Ewangelia chwały i łaski Bożej.
No i Reformatorzy nie twierdzili, że uznają papieża i są w pełnej jedności z Kościołem Rzymskim.
Raczej nazywali papieża “Antychrystem” i “Ladacznicą Babilońską”. Na szczęście takie pieśni (np. “Zachowaj nas przy Słowie swym” już ekumenicznie ocenzurowaliśmy :D )
Dzięki Bogu za Reformację! Dzięki Bogu za Sobór Watykański II! Dzięki Bogu za ekumenizm!
Czym zaś jest dla mnie “odwieczne i niezmienne nauczanie Kościoła”?
Tym, co zakreśliłem w duże serce w mojej Biblii Zaremby (“Ewangeliczny Instytut Biblijny”). Dostałem ją z okazji konwersji od mojego rzymskokatolickiego przyjaciela jeszcze z tradsowskich czasów (który sam tradsem nie był).
Tym fragmentem jest fragment, który wieńczy Ewangelię Świętego Marka w jej starożytnej, krótszej wersji:
Po tych wydarzeniach również sam Jezus rozesłał za ich pośrednictwem, na wschód i na zachód święte i niezniszczalne przesłanie o wiecznym zbawieniu. Amen.
Kazanie na górze
Carl Bloch
1877
