Wątpienie w zmartwychwstanie i wszystkie biblijne cuda zaprowadziły mnie do ewangelicyzmu. Gdy mój wieloletni rzymskokatolicki spowiednik powiedział, że muszę wierzyć w zmartwychwstanie - bardzo się przestraszyłem.
Bo nie mogłem.
To był ten etap moich poszukiwań, na którym przyjmowałem, że tylko to co weryfikowalne metodą naukową, co potwierdzalne eksperymentem, mogę przyjąć za prawdę, a tam gdzie nie da się eksperymentu przeprowadzić, to opowiedzieć się za teorią naukową, która najlepiej harmonizuje z resztą kolektywnego i międzypokoleniowego wysiłku naukowców.
Przez chwilę chciałem być katolikiem “ale”. “Jestem katolikiem, ale nie wierzę w XYZ”. Z tej postawy otrząsnął mnie mój ziomek z AGH, niegdyś pobożny wierny diecezji przemyskiej, obecnie ateista-nihilista. Jest gdzieś ilość “ALE”, po której nie jesteś już katolikiem, ale “ALE-ikiem”.
Dla byłego tradsa, ilość tych “ALE” można policzyć na palcach jednej ręki (oczywiście krytyka Soboru Watykańskiego II i jego konsekwencji zajmuje większość palców). Znam rzymskich katolików, którzy próg “ALE”-izmu mają bardzo wysoko. I cieszę się, że ciągle Rzym uważają za swój dom. Przecież w mojej luterskiej eklezjologii to też manifestacja Kościoła Niewidzialnego, w którym zwiastowana jest Ewangelia i sprawowane sakramenty - sam jej słuchałem i sam się nimi karmiłem.
Dla mnie kimś, kto przeprowadził mnie ponad wątpliwościami w cuda, do egzystencjalnego wymiaru wiary chrześcijańskiej, kimś, kto zapauzował mi pytania o faktograficzność relacji ewangelicznych był Rudolf Bultmann.
Chciałem dowiedzieć się, jak on radził sobie z byciem chrześcijaninem czytającym relacje o zmartwychwstaniu i poddającym je w wątpliwość. I sięgnąwszy po “Nowy Testament i mitologia” nie dostałem odpowiedzi na pytanie o historyczność.
Dostałem świadectwo Chrystusa ciągle żywego, ciągle zmartwychwstałego, w moim życiu - by napełnić je Sobą-Sensem.
Być może dany mi jest na całe życie ów anfechtung wątpienia?
W sposób przedziwny spotykam Boga w swoim życiu, w Słowie, w Sakramencie.
A cuda? A zmartwychwstanie?
Kto wie, może są faktograficznie prawdziwe?
W końcu jest Bogiem, co nie?
Wczoraj była 50-rocznica śmierci marburskiego teologa, który wprowadził mnie do kościoła, w którym nawróciłem się na nowo. Poniżej załączam artykuł z portalu ekumenizm.pl.
I żeby nie było, że jestem jakimś Bultmannistą, nawet teologiem nie jestem. JEDEN jego tekst przeczytałem, ten który jest ponoć programowy dla jego pojęcia demitologizacji. I to dzięki niemu zrozumiałem, że Chrystus jest przede wszystkim na moje dziś-z-Nim, że żyje i nadaje sens temu, dlaczego żyję. Że wiara jest Jego obecnościa w moim życiu, a nie polega na przyjęciu historycznych faktów o Nazarejczyku. Dzięki Bultmannowi znów zaglądnąłem do instytucjonalnego kościoła, który na takie anfechtungi zezwala, choć i nie bez kontrowersji (w artykule redaktor wspomina oficjalne noty kościołów przeciwko poglądom Bultmanna).
Dzięki Bultmannowi nie jestem chrześcijaninem bezdomnym.
Bultmann pomógł mej wierze zmartwychwstać.
W okresie tych wątpień i poszukiwań, w okresie tego targania sercem i rozumem, do łez doprowadzała mnie końcówka “dwójki” Mahlera (hehe, nie TEJ lutrowo-fekalnej dwójki, ale jego drugiej symfonii). Załączam ukochaną końcówkę poniżej. Cała symfonia ciągnie mi się jak flaki z olejem, ale ostatnie 10 minut to historia o mojej wierze:
O wierz, moje serce, o wierz: nic nie jest dla ciebie stracone! Twoim jest, tak, twoim to, czego pragnąłeś, twoim to, co kochałeś, o co walczyłeś!
O wierz, nie na próżno się narodziłeś! Nie na próżno żyłeś, cierpiałeś!
To, co powstało, musi przeminąć! To, co przeminęło, zmartwychwstanie! Przestań drżeć! Przygotuj się do życia!
O bólu! Wszechprzenikający! Wyrwałem się tobie! O śmierci! Wszechzwyciężająca! Teraz ty jesteś pokonana!
Na skrzydłach, które sobie zdobyłem, w gorącym dążeniu miłości, ulecę do światła, do którego nie dotarło żadne oko!
Umrę, aby żyć!
Zmartwychwstaniesz, tak, zmartwychwstaniesz, moje serce, w mgnieniu oka! To, co wywalczyłeś, zaniesie cię do Boga!
Ołtarz w Kościele Świętej Elżbiety w Marburgu
XIII w.

Polecany artykuł: https://www.ekumenizm.pl/magazyn/rudolf-bultmann-teolog-chrystusa-zwiastowanego/
II Symfonia Mahlera, “Zmartwychwstanie”