U ewangelików jest łatwiej, bo jest spowiedź powszechna. Można więc do woli grzeszyć, bo i tak będzie rozgrzeszenie i grzechów odpuszczenie.
Cóż. Jak słyszę takie argumenty, to przypominam sobie wszystkich moich znajomych formalnych katolików, którzy do swojej “trudnej” spowiedzi usznej podchodzą z podejściem “a coś tam sobie wymyślę do wymienienia”, lub co gorsza “a kartkę ze spowiedzi do ślubu/chrztu to sobie kupię w internecie”.
Lekkomyślne traktowanie życia duchowego to nie jest problem ewangelików, to problem ekumeniczny. Owszem, u nas łatwiej jest rozgrzeszenie otrzymać, bo jest po prostu przed mszą. I pewnie łatwiej ulegać pokusie, by popaść w rutynę i nie zinternalizować sobie liturgicznej, bardzo luterańskiej w swej antropologii, formuły spowiedniej
ja, biedny, nędzny, grzeszny człowiek
Mój pierwszy raz, w którym mówiłem to na głos, był bardzo intensywnym przeżyciem. Bo w spowiedzi po raz pierwszy nie skupiałem się na wymienieniu swoich grzesznych myśli, słów, czynów i zaniedbań, ale musiałem się przyznać, wraz z całym zborem, że sam z siebie jestem tylko biednym, nędznym i grzesznym człowiekiem. I chrześcijanin musi mieć świadomość tego, że to nie była tania łaska, która zadośćuczyniła za nasz grzech. Bo to była najdroższa krew Zbawiciela.
Nie powiem też, że brakuje mi spowiedzi indywidualnej. Choć wiem, że są tacy ewangelicy z wyboru, którzy podpytują o prywatną spowiedź. W przysiędze ordynacyjnej duchowni Kościoła Ewangelicko-Augsburskiego w Polsce przysięgają zachować tajemnicę spowiedzi indywidualnej. Nie szukałem jakoś wybitnie, ale nie kojarzę, by strony ewangelickich parafii w ogóle oferowały spowiedź indywidualną, zwykle są to po prostu rozmowy duszpasterskie.
I w najnowszym odcinku Rozmów Stołowych, prof. Jerzy Sojka przyznaje, że luteranie gdzieś zagubili coś, co było dane wcześniejszym pokoleniom w sztafecie wiary; wszak i Luter miał swojego spowiednika - ks. Bugenhagena. Gość podkastu opowiada, że jeszcze w XIX wiecznych formułach spowiednich było zaproszenie tych, którzy nie czują się pocieszeni zwiastowanym im odpuszczeniem, do spowiedzi indywidualnej.
W niemieckich bractwach ewangelickich, czy to Świętego Michała (Ev. Michaelsbruderschaft), czy Świętego Jana (St. Johannes-Bruderschaft), indywidualna spowiedź jest częstym elementem konwentów wspólnoty.
Coś, czego zazdroszczę rzymskim katolikom, prawosławnym i ewangelikom w miejscach, gdzie jest ich dużo, to możliwość znalezienia duchownego poza parafią, który będzie towarzyszył im na Drodze. Przez wiele lat w romkacie miałem kogoś takiego.
Dlaczego akurat szukałbym poza parafią? Ponieważ czasami są trudności w parafii i dobrze mieć towarzysza, który pomoże spojrzeć na wszystko z boku.
Całą rozmowę ks. Madejskiego (blog Uczciwie przed Bogiem) z prof. Jerzym Sojką załączam poniżej.
Krew Chrystusa
Kościół San Zaccaria w Wenecji
fot. strona christianiconography
